Pierwszy dzień


Ponad 2,5 tys. związkowców ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności jest już w Warszawie. Na początku akcji odbyły się demonstracje przed ośmioma ministerstwami. W trakcie pikiety przed siedzibą Ministerstwa Gospodarki szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz przypomniał, że początek tego ogólnopolskiego protestu miał miejsce na Śląsku i w Zagłębiu, gdzie 26 marca wszystkie działające w regionie związki zawodowe, ramię w ramię, przeprowadziły strajk generalny.  W strajku uczestniczyli solidarnie pracownicy przemysłu metalowego, zbrojeniówki, motoryzacji, górnictwa, hutnictwa, energetyki, komunikacji miejskiej, służby zdrowia, oświaty i wielu innych branż. - Przed strajkiem wicepremier i minister gospodarki obiecał, że mimo strajku rozmowy z przedstawicielami protestujących będą kontynuowane. Ta obietnica nie została spełniona, podobnie jak inne obietnice tego rządu - powiedział Dominik Kolorz.

- Przyjechaliśmy tutaj walczyć nie tylko o przemysł w naszym kraju i o miejsca pracy, ale jednym z głównych naszych postulatów jest doprowadzenie do zmian w ustawie o refernedum ogólnokrajowym. W zeszłym roku zebraliśmy 2,5 mln podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego. Co wtedy zrobiła partia, która w nazwie ma słowo obywatelska? Powiedziała: my rządzimy i wasze podpisy wrzucamy do kosza. Jesli tak postepuje ta koalicja rządząca to nie pozostaje nam powidzieć nic innego tylko - Donaldzie Tusku, Januszu Piechociński! Idziemy po Was - zapowiedził szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Pod koniec pikiety związkowcy zanieśli do ministerstwa petycję do szefa resortu. Janusz Piechociński nie był obecny w ministerstwie. Delegację przyjął jeden z urzędników, który zapowiedział, że przekaże petycję i że ministerstwo rozważy, czy spotkać się z przedstawicielami związków jeszcze w tym tygodniu

materiał żródłowy: http://solidarnosckatowice.pl