Społeczeństwo się obudziło


Ok. 200 tysięcy ludzi wzięło udział w Ogólnopolskich Dniach Protestu. W dniu ich zakończenia ulicami Warszawy przeszła wielka manifestacja przeciwko antyspołecznej i antypracowniczej polityce rządu Donalda Tuska.

Najważniejszym celem akcji było uzyskanie przez obywateli wpływu na władzę porzez zmianę ustawy o referendum ogólnokrajowym. Protestujący domagali się też wycofania niekorzystnych dla pracowników zmian w Kodeksie pracy, wprowadzających m.in. 12-miesięczne okresy rozliczeniowe czasu pracy i tzw. elastyczny czas pracy.

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz pozytywnie ocenił protesty i przypomniał, że wszystko zaczęło się na Śląsku w marcu tego roku. - Mówiliśmy, że społeczeństwo, Polacy się obudzą i tak się stało - powiedział Dominik Kolorz. Podkreślił, że śląsko-dąbrowska Solidarność jak zwykle spisała się na medal. - Tak to już jest, że walka spoczywa na naszych barkach. Czujemy, że będzie ona skuteczna - dodał. Jego zdaniem związkowa akcja okazała się sukcesem. - To jest tak jak w boksie amatorskim, gdzie są trzy rundy. Po dwóch rundach prowadzimy na punkty, a przeciwnik jest tak słaby, że w trzeciej rundzie padnie na kolana - dodał szef śląsko-dąbrowskiej „S”.

Demonstracja będąca kulminacją związkowych protestów rozpoczęła się marszem gwieździstym z kilku kierunków Warszawy. Solidarność wyruszyła sprzed Sejmu, Forum Związków Zawodowych spod Stadionu Narodowego, a OPZZ z Placu Defilad przy Pałacu Kultury i Nauki. Do związkowców dołączali przedstawiciele organizacji społecznych i stowarzyszeń biorących udział w proteście oraz mieszkańcy Warszawy. Uczestnicy manifestacji spotkali się na rondzie de Gaulle’a, skąd razem przeszli ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście na Plac Zamkowy. Tam odbył się więc z udziałem szefów trzech największych organizacji związkowych.

Przewodniczący Solidarności Piotr Duda podkreślił, że nadszedł czas, by rozpocząć zbieranie podpisów pod wnioskiem o rozwiązanie parlamentu. - Oni już nic mądrego nie wymyślą - powiedział szef KK. Przypomniał, że tysiące ludzi przyjechały do Warszawy, by wykrzyczeć: „Dość lekceważenia społeczeństwa. Dość lekceważenia pracowników”. - Politycy, którzy obecnie sprawują władzę, żyją sami dla siebie, uważają, że mają monopol na władzę, a my mamy być tylko wołami wyborczymi i do pracy w naszym kraju. Na to pozwolić nie możemy - podkreślił.

Jego zdaniem nie jest prawdą, że realizacja związkowych postulatów mogłaby kosztować budżet państwa 150 mld zł. - To propaganda koalicji polityczno-biznesowej. Nie wierzcie w te wyliczenia - zaapelował.

Piotr Duda mówił też o nadużywaniu przez polskich pracodawców umów śmieciowych oraz błędach rządzących popełnionych podczas reformy oświaty i służby zdrowia. Zaznaczył, że są to obszary, w których rząd nieustannie szuka oszczędności. Zwrócił się do tych wszystkich, którym podoba się rządzenie premiera Donalda Tuska i wspierają koalicję PO-PSL, by wyszli na ulice w geście poparcia dla polityków. - Nie bójcie się, pokażcie swoje twarze. Wyjdźcie na ulice. Zobaczymy, ilu was będzie - powiedział.

Wcześniej głos zabrali Tadeusz Chwałka, przewodniczący FZZ i Jan Guz, szef OPZZ. - Będziemy razem, aż ten rząd nie zmieni swojej polityki - zaznaczył Tadeusz Chwałka. Jan Guz dodał, że związki zawodowe nie akceptują takiej polityki, która prowadzi do nędzy i ubóstwa, nie tworzy miejsc pracy. - Nie pozwolimy rzucić się na kolana. Staniemy do walki tak, jak to robiliśmy niejeden raz - powiedział.

Protest został zorganizowany przez trzy największe centrale związkowe: Solidarność, OPZZ i FZZ. W akcji wzięły też udział inne organizacje związkowe, stowarzyszenia społeczne i inicjatywy obywatelskie

 

materiał źródłowy:  http://solidarnosckatowice.pl