Przejdź do menu Przejdź do treści

Wywiad z dr Honoratą Stolarzewicz absolwentką kierunku Zarządzanie i Marketing, na Wydziale Zarządzania

PRACA

Na czym polega Pani praca i z jakimi wyzwaniami styka się Pani podczas jej wykonywania? 

HS: W Rockwell Automation pracuję od ponad 3 lat w dziale Obsługi Klienta na stanowisku kierowniczym Customer Care Manager. W tym czasie kierowałam kilkoma zespołami – pierwszy zajmował się typową około i posprzedażową obsługą klienta nabywającego nasze produkty, drugi wspierał duże projekty budowania maszyn na specjalne zamówienie klienta oraz call center obsługujące klientów będących w pilnej potrzebie kontaktu z naszym inżynierem. Obecnie zarządzam dwoma zespołami: pierwszy – TechConnect, przygotowuje oferty i kontrakty wsparcia dla klientów, którzy zakupili nasz hardware i software, drugi – Field Services & Trainings, który organizuje również wizyty naszych inżynierów w zakładach produkcyjnych naszych klientów oraz szkolenia standardowe dla ich pracowników.

Moje główne zadania, jako menadżer to: budowanie i utrzymanie efektywnych zespołów, stworzenie warunków dobrej komunikacji i współpracy oraz zapewnienie satysfakcji klientom z kontaktu z naszą firmą. Cel jaki przyświeca mi osobiście to uszczęśliwianie moich pracowników i klientów.

Jakie są największe wyzwania na stanowisku managerskim z Pani perspektywy?

HS: Na wyzwania natykam się każdego dnia. Muszę poradzić sobie z natłokiem obowiązków i informacji, sprawnie reorganizować pracę zespołu w przypadku nieobecności jego członków, odpowiadać na oczekiwania moich pracowników, co często wymaga dobrej orientacji w prawie pracy, BHP czy historii zatrudnienia. Jednocześnie zwiększają się też wymagania rynkowe, wdrażamy nowe narzędzia, udoskonalamy procesy, a to zawsze oznacza zmianę i konieczność przygotowania okresu przejściowego, w którym szczególnie intensywnie należy monitorować sytuację. To wymaga wiedzy, skupienia i motywacji. 

Jakie kwalifikacje są szczególnie ważne na Pani obecnym stanowisku pracy? 

HS: Uważam, że do stanowiska menadżera trzeba dojrzeć, ale i tak nauka i doskonalenie swoich umiejętności trwają przez całe życie. Trzeba być i dobrym operacyjnie (wyznawać się w kwestiach merytorycznych i znać procesy), być świetnym organizatorem (zwłaszcza w dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie), i być niezgorszym psychologiem (dbać o własną ciekawość świata i drugiego człowieka). W pracy z ludźmi, pracownikami i klientami, liczy się dbanie o ich dobro, empatia i akceptacja różnorodności. To one motywują ludzi, skutkują zaufaniem i dobrymi relacjami, które są istotnym elementem zadowolenia klienta, a dla pracowników podstawą ich efektywności.

Czy to jest Pani pierwsza praca? 

HS: Firma Rockwell Automation jest moim kolejnym miejscem pracy w wieloletniej karierze. Zebrałam wartościowe doświadczenie z różnych firm – małej polskiej spółki akcyjnej (za to z liczną grupą udziałowców), z własnego biznesu jaki prowadziłam przez 5 lat, a także z dużej spółki europejskiej oraz firmy międzynarodowej o globalnym zasięgu. Dzięki temu mam wgląd w to jak faktycznie wygląda rynek pracy, a nie tylko jak wygląda praca w korporacjach, wiem co się dzieje na polskim rynku od strony ekonomicznej i jak żyje polskie społeczeństwo, czyli nasi klienci i kandydaci do pracy. W każdej z tych firm nauczyłam się czegoś innego. W pierwszej po studiach – jak  prowadzi się firmę, obsługuje klientów, jak ważne są przepisy prawne. Z własnego biznesu wyniosłam umiejętność prezentacji, negocjacji i dostarczania klientom wartości i korzyści. W kolejnym miejscu pracy zostałam Project Managerem i doświadczyłam kierowania pracą ludzi, którzy nie byli moimi podwładnymi, pełnili różnorodne role w różnych działach, a za sukces rozliczani byliśmy jako jeden zespół. I w końcu korporacja wyrobiła we mnie elastyczność, kreatywność i priorytetowanie zadań.

Czy 2-3 lata temu przewidywała Pani, że tak potoczą się Pani losy zawodowe?

HS: Tak, każdą decyzję podejmuję z pełną świadomością, każda musi odpowiadać mojemu planowi na życie i zapewniać mi możliwość realizacji marzeń. Niczego nie zostawiam przypadkowi, staram się wykorzystywać nadarzające się okazje albo sama je tworzę. Rockwell jest znakomitym miejscem pracy, szanującym ludzi i dbającym o nich. Wszyscy w firmie są niezwykle pomocni i wyrozumiali, można otwarcie zadawać pytania i zgłaszać propozycje zmian. Nie wszystko zawsze udaje się wdrożyć – często nie od razu, ale mam poczucie sprawstwa w tej firmie, pomimo iż liczy ona 28 tys. pracowników i ma rozbudowaną strukturę.

Czy w Pani przypadku można powiedzieć, że udało się połączyć pracę zawodową z pasją? 

HS: Zdecydowanie tak. Po to poszłam na studia z zarządzania, żeby zostać menadżerem. Pracuję w firmie, w której mogę nie tylko nim być, ale i tak kierować swoją karierą i doskonaleniem talentu, aby móc nazwać się też liderem. Ale mam też pasje poza pracą, bez których nie byłabym w stanie żyć. Tak więc czas wolny oraz wakacje spędzam wśród cudownych wielkich 40-tonowych ciężarówek, najlepiej w trasie po uwielbianych przeze mnie drogach Stanów Zjednoczonych. Łatwo uczę się wtedy historii Ameryki, zwyczajów i jej problemów, a o życiu kierowców ciężarówek i prowadzeniu firmy transportowej wiem chyba wszystko, dzięki regularnemu czytaniu czasopism, udziale w zlotach ciężarówek tuningowanych i prywatnym dobrym relacjom z ludźmi z branży.

STUDIA

Dlaczego zdecydowała się Pani na wybór kierunku Zarządzanie i Marketing w naszej Uczelni? Czy podczas pracy wykorzystuje Pani wiedzę i umiejętności zdobyte podczas studiów? 

HS: W jednym celu – aby w przyszłości zostać dobrym szefem. Uczelnia zapewniała poznanie metod zarządzania przedsiębiorstwem, zajęcia z mikro- i makroekonomii, podstaw prawa gospodarczego, marketingu, zarządzania kadrami, produkcją i logistyką. Wszystkiego po trochu, aby móc się zorientować co znaczy być menadżerem, wyspecjalizować, a dalej rozwijać się poprzez doświadczenie. Chciałam być takim szefem, który buduje efektywne organizacje i tak nimi zarządza, że ludzie w nich pracujący doświadczają pełnego zadowolenia z pracy, a ci, którzy kupują ich produkty i usługi, czerpią z nich korzyści. 

Z perspektywy lat i to tych lat, w których przyszło mi studiować w Akademii Ekonomicznej uważam, że był to dobry wybór. Wyższe wykształcenie i magisterium jest niezbędne, aby nauczyć się jak i gdzie znaleźć potrzebną wiedzę, umieć ją krytycznie przyswajać i robić z niej właściwy użytek.

Co zaskakujące dla mnie samej, zdarzało mi się po latach wracać do notatek z wykładów, gdy stawiano przede mną nowe zadania w pracy. I dopiero wtedy odkrywałam jak wiedza pozyskana na uczelni jest przydatna, choć podczas studiów wydawało mi się, że „to” akurat nigdy mi się nie przyda. Sięgałam do wykładów i ćwiczeń z rachunkowości, statystyki oraz finansów. 

Jak wspomina Pani czas przygotowania pracy magisterskiej?

HS: Przygotowanie pracy magisterskiej to było przede wszystkim wiele godzin spędzonych w czytelni w pierwszym etapie oraz w drugim badania w wybranej firmie. Pisałam o warunkach funkcjonowania małych firm w Polsce, pracowałam pod kierunkiem dr Mariana Ingrama w Katedrze Systemów i Metod Zarządzania. Ciekawy czas i ciekawe efekty. Było to bowiem w zaledwie 10 lat od otwarcia się granic Polski i zrzucenia jarzma komunizmu. Przedsiębiorczość Polaków eksplodowała, ale niestety prawodawstwo czy wsparcie małego biznesu nie szły z tym w parze. Moje wnioski były jednoznaczne, po prostu chętnie podejmowaliśmy ryzyko, aby spełnić swoje marzenia o życiu w kapitalizmie, byliśmy kreatywni, mieliśmy znajomości, i tak działały pierwsze polskie biznesy.

Czy podczas studiów wykazywała się Pani aktywnością zawodową? Czy pomogło to Pani na rynku pracy, jeśli tak w jaki sposób?

HS: Podczas studiów miałam dodatkowe zajęcia, ale raczej indywidualne niż grupowe. Przede wszyskim szlifowałam język angielski i uczyłam się języka niemieckiego. Na ostatnim roku już pracowałam i była to dobra rozgrzewka na wkroczenie do dorosłego świata. Odbyłam praktyki w małej firmie handlowej, a potem pracowałam w świetnie  rozwijającej się firmie transportowej.

Czy uczestniczyła Pani w programach wymiany międzynarodowej? 

HS: Tak, spełniłam swoje wielkie marzenie o wyjeździe do USA uczestnicząc w programie Camp America. Trzy miesiące mieszkałam u amerykańskiej rodziny pod Washington D.C. Wróciłam z amerykańskim akcentem, który niestety później straciłam i pracuję wytrwale nad jego przywróceniem (angielski zresztą jest naszym korporacyjnym językiem w Rockwellu). Udowodniłam sobie i innym, że nie znam barier, i nie ma takiej rzeczy, której nie zrealizuję. Nawet jeśli wszyscy dookoła twierdzą, że to mrzonki i że nigdy mi się to nie uda. Ten wyjazd nauczył mnie, że nie należy zwracać uwagi na to co mówią inni i robić swoje. Nagroda zawsze w końcu nadejdzie.

RYNEK PRACY I ROZWÓJ ZAWODOWY

Jak szybko znalazła Pani pracę, która spełniła Pani ambicje zawodowe? Co najbardziej pomogło Pani w zdobyciu tej pracy? 

HS: Rok, w którym wkraczałam na rynek pracy był bardzo trudny. Gdy zaczynałam studia wszystkie ściany Uczelni na parterze obwieszone były ogłoszeniami o pracę, ponaklejane czasem jedne na drugich. Gdy ją kończyłam ściany wionęły pustką. Było to związane z sytuacją ekonomiczną w Polsce. Pracę znalazłam z polecenia i tym bardziej początek był stresujący, że nie chciałam zawieść tych, którzy zaufali moim umiejętnością. Na szczęście szybko udowodniłam swoją wartość. Następne miejsce pracy stworzyłam sobie sama, otwierając działalność gospodarczą w formie spółki cywilnej. A każdą kolejną pracę szukałam poprzez ogłoszenia i jak najlepsze przygotowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nie wspominając o przygotowaniu mocnego CV. Zwracałam uwagę na zgodność wymogów roli z moimi umiejętnościami, w tym głównie miękkimi. Dowiadywałam się jak najwięcej o firmie, jej celach, wartościach, produktach i klientach, zastanawiając się przy tym jakim pomysłem lub działaniem mogłabym firmie pomóc. Ćwiczyłam w głowie i na piśmie scenariusz rozmowy, i to jakimi zaletami charakteru mogę odeprzeć ewentualne zarzuty o braku doświadczenia.

Czy uzupełniała Pani swoje wykształcenie po ukończeniu studiów w naszej Uczelni? 

HS: „Lifelong learning” to hasło, które powinniśmy sobie wziąć do serca i nigdy o nim nie zapominać. Naukę kontynuowałam robiąc doktorat z socjologii, który pomógł mi zdobyć ogrom wiedzy z zakresu zachowań indywidualnych i zespołowych pracowników i klientów oraz liderowania. Potem jeszcze do kompletu dołożyłam roczne studia podyplomowe z zarządzania projektami, niezmiernie przydatne nie tylko na stanowisku Project Managera, ale menadżera w ogóle, ponieważ uczą one jak zarządzać zespołem, którego członkowie pochodzą z różnych linii raportowania (nie są moimi podwładnymi) i ich udział w projekcie jest zwykle aktywnością dodatkową. Od czasów pandemii korzystam z sesji uniwersytetu otwartego formalnie ucząc się amerykańskiej wymowy oraz historii i problematyki współczesnej Stanów Zjednoczonych.

Co Pani zdaniem jest ważne podczas wyznaczania i realizacji celów zawodowych, biznesowych itp.?

HS: Trzeba wiedzieć czego tak naprawdę się chce, co sprawia przyjemność, w czym jest się dobrym albo w czym może się być, jeśli będziemy się starać. Dobrze jest wyrobić w sobie Obserwatora, nauczyć się myśleć krytycznie i wyciągać wnioski, cały czas kwestionować zastaną rzeczywistość. Ona nie musi wyglądać tak, jak wygląda. Wszystko można zmienić i każdy z nas ma na to wpływ. Przy czym potrzeba do tego ciężkiej pracy (wdróżmy proszę ponownie do naszych słowników „etos pracy”), konsekwencji i wytrwałości. Do tego jeszcze stałego optymizmu, dbania o własną i innych radość z tego co robimy, i nie poddawania się. Sporadycznie przydaje się umiejętność powiedzenia „stop”, bo jak ci na czymś zależy i wiele robisz w kierunku osiągnięcia celu, to świat będzie ci sprzyjał, a przerwa w zdobywaniu celu da ci nową perspektywę i otworzy przed tobą nowe drogi realizacji. Na końcu pozostaje świętowanie sukcesu, dzielenie się tym sukcesem z zasłużonymi osobami, i dumne obwieszczenie światu: Zrobiłam to! 

Jakie rady dałaby Pani studentom i absolwentom, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy? 

HS: Przygotujcie ciekawe i bezbłędne CV pokazujące wasze mocne strony. Wykorzystajcie liczne źródła ogłoszeń i mówcie znajomym, że szukacie pracy. 

Warto zapoznać się z pytaniami jakie mogą paść podczas rozmowy kwalifikacyjnej, szeroko dostępnymi w Internecie czy wynikającymi z doświadczeń znajomych oraz przestudiować stronę internetową firmy do jakiej kandydujecie, żeby lepiej ją poznać. Warto spojrzeć na swoje zatrudnienie oczami pracodawcy, zastanowić się jaką wartość możecie jako kandydat wnieść do firmy, co możecie zrobić dla jej rozwoju i jej klientów. Warto poddać też rozwadze, że jej częste zmienianie jest ogromnym kosztem dla pracodawcy i dodatkowym obciążeniem dla członków zespołu, więc warto podejmować decyzje o wyborze miejsca pracy z pełnym przekonaniem, a nie na próbę. Jeśli nie macie czym pochwalić się zawodowo, mówcie więcej o cechach swojego charakteru i zaletach pasujących do wymagań oraz o tym jak ciekawymi ludźmi jesteście. Dzisiaj różnorodne talenty są w cenie, i czasem bardziej niż znajomość branży liczą się etos pracy, umiejętność radzenia sobie z problemami oraz elastyczność i łatwość dostosowania się do szybko zmieniających się warunków. Praca to fajna życiowa przygoda. Powodzenia!

Dziękuję za udział w wywiadzie i życzę dalszych sukcesów.

Rozmawiała: Aneta Szmyt, Centrum Karier i Współpracy z Absolwentami

Dołącz do nas

Nasi partnerzy

logotyp efmd
logotyp ceeman
logotyp hr
logotyp cima
logotyp eaie
logotyp bauhaus4
logotyp progres3