Przejdź do menu Przejdź do treści

Wywiad z Pawłem Pliszką - absolwentem kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna

OBECNA AKTYWNOŚĆ ZAWODOWA

 

Na czym polega Pana obecna praca i/lub działalność społeczna?

PP: Świadomie buduję karierę na trzech filarach: praktyka biznesowa, dydaktyka i nauka. Zawsze podkreślam, że praktyka powinna iść w parze z teorią – i na odwrót.

Rozwijam własną firmę Animus, w której wspieram klientów z Polski i zagranicy w działaniach z zakresu marketingu cyfrowego. 

Równolegle pracuję jako wykładowca na Uniwersytecie WSB Merito Chorzów, prowadząc zajęcia z przedmiotów marketingowych. Na tej samej uczelni pełnię funkcję Przewodniczącego Koła Naukowego Marketingu i Sprzedaży MarkeThink, które reaktywowałem w 2024 roku. Razem z moim zespołem zorganizowaliśmy m.in. warsztaty „Prosty język i CX" oraz dwie zbiórki charytatywne dla schroniska dla bezdomnych zwierząt PsiKot w Chorzowie, które były połączone z kampanią edukacyjno-informacyjną. Współpracuję również z Polskim Instytutem Kompetencji Przyszłości. – fundacją zajmującą się rozwojem i certyfikacją kompetencji w obszarze generatywnej sztucznej inteligencji i dużych modeli językowych. Odpowiadam tam za obszar marketingu: strategię komunikacji, tworzenie treści, działania SEO, kampanie reklamowe i analitykę.

 

Jakie kwalifikacje i kompetencje są szczególnie ważne na Pana stanowisku pracy i/lub podejmowaniu działalności społecznej?

PP: Wbrew pozorom, w marketingu nie chodzi o wielozadaniowość, a o dobrą organizację. Łącząc pracę w kilku miejscach, szybko nauczyłem się, że bez przemyślanego harmonogramu można się pogubić. Kalendarz i lista priorytetów to moje podstawowe narzędzia pracy. Druga sprawa to jasna komunikacja. Klarownie sformułowane myśli oszczędzają czas i pozwalają szybciej realizować zadania. Wszędzie tam, gdzie działam, lubię mieć ustalone zasady współpracy – wybrane kanały, sposób komunikacji, dni i godziny kontaktu. W świecie pełnym rozpraszaczy to korzyść dla obu stron.

W marketingu cyfrowym kluczowe jest też bycie na bieżąco. Nowe narzędzia pojawiają się niemal codziennie. Niestety ten, kto stoi w miejscu, tak naprawdę zostaje w tyle. Nie można też pominąć AI. Sztuczna inteligencja to potężne narzędzie, ale nie zastąpi krytycznego myślenia. Może wspierać, ale nie wykona pracy za nas.

Ważna jest również znajomość języka angielskiego. Wiele nowości pojawia się najpierw – a czasem nawet tylko – w języku angielskim. W tym języku znajdziemy też masę wartościowych książek i artykułów przydatnych nie tylko w pracy zawodowej, ale też podczas pisania pracy dyplomowej.

Jeśli chodzi o działalność w kole naukowym, to dochodzi tu jeszcze umiejętność zarządzania zespołem i motywowania ludzi, którzy działają społecznie i bez wynagrodzenia. To zupełnie inna dynamika niż w relacji biznesowej.

 

Jak wygląda Pana typowy i nietypowy dzień pracy?

PP: Typowy dzień zaczynam od sprawdzenia skrzynek mailowych i listy zadań. To wtedy układam sobie kolejność ich realizacji. Następnie odbywam rozmowy z klientami i współpracownikami – aktualizujemy się wzajemnie i upewniamy, że zmierzamy w dobrym kierunku. Potem przychodzi czas na pracę kreatywną i strategiczną. Na koniec dnia zostawiam najłatwiejsze zadania, do których nie potrzebuję już dużo energii.

Pracuję z wykorzystaniem techniki Pomodoro, dzięki czemu zachowuję balans między pracą a odpoczynkiem. W trakcie przerw staram się całkowicie odciąć od technologii – czasem wystarczy chwila z kubkiem kawy w ręce.

W niektóre dni prowadzę zajęcia dla studentów. Wtedy przełączam się w tryb dydaktyka, który chce przekazać maksimum wartościowej i aktualnej wiedzy osobom, które w przyszłości staną się specjalistami w swoich dziedzinach.

A nietypowy dzień? Zdarza się, że u klienta pojawiają się nieplanowane komplikacje, które diametralnie zmieniają obrany wcześniej kierunek. Staram się reagować na takie sytuacje ze spokojem i możliwie szybko. Mimo wszystko trzeba mieć granice i szanować swój czas – czasem pewne rzeczy muszą po prostu poczekać na swoją kolej.

 

Czy w Pana przypadku możliwe było połączenie pracy zawodowej z pasją?

PP: Zdecydowanie tak. Przed rozpoczęciem studiów na kierunku „Dziennikarstwo i komunikacja społeczna" na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach lubiłem pisać i robiłem to regularnie. Również przed tymi studiami zacząłem stawiać swoje pierwsze kroki w zawodzie copywritera, który z czasem przekształcił się w specjalistę ds. marketingu treści. Studia były dla mnie kopalnią wiedzy, która diametralnie poszerzyła moje spojrzenie na tę branżę, pozwalając mi się w niej rozwinąć. Cieszę się, że udało mi się połączyć pracę z pasją. To przywilej, którego nie traktuję jako oczywistość.

 

Jakie są obecnie największe wyzwania w Pana pracy?

PP: Największym wyzwaniem jest bycie na bieżąco z nowościami i trendami. Do tego dochodzi niesamowicie szybki rozwój AI i narzędzi, które je wykorzystują.

Na szczęście lubię czytać, dlatego śledzę wielu ekspertów w branży – ich publikacje w mediach społecznościowych, artykuły i newslettery. Staram się też regularnie uczestniczyć w konferencjach branżowych.

Jestem również słuchaczem studiów podyplomowych „Sztuczna inteligencja i automatyzacja w marketingu" w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Te studia zdecydowanie dostarczają mi aktualnej wiedzy przydatnej w mojej branży.

 

STUDIA

 

Dlaczego wybrał Pan naszą Uczelnię, kierunek i specjalność?

PP: Będąc świeżo po szkole średniej, nie miałem dużego doświadczenia z uczelniami, dlatego zdałem się na rodzinę i znajomych, którzy doradzali mi w tym temacie. Kluczową rolę w wyborze odegrał mój ojciec, wyprowadzając mnie z błędnego założenia, że Uniwersytet Ekonomiczny kształci wyłącznie ekonomistów. Dodatkowym motywatorem była moja wychowawczyni, absolwentka UE, która doradzała mi wybór tej uczelni.

Nie ukrywam, że przy pierwszym podejściu wybrałem inny kierunek studiów. Po roku doszedłem do wniosku, że to nie to, i postanowiłem coś zmienić. Nie chciałem jednak zmieniać uczelni, bo czułem się tu dobrze. Z perspektywy czasu ta decyzja była strzałem w dziesiątkę. Kierunek „Dziennikarstwo i komunikacja społeczna” pozwolił mi odkryć w czym tak naprawdę jestem dobry. Wybrałem specjalność „Nowe media i komunikacja elektroniczna w organizacjach", bo była najbliższa moim pozostałym zainteresowaniom – komputerom, mediom społecznościowym i marketingowi.

 

Czy było coś, co wyróżniało Pana z grona studentów?

PP: Myślę, że od początku studiów byłem wyjątkowo ambitny i miałem określone cele, do których wytrwale dążyłem. W poprzednich latach edukacji mocno angażowałem się we wszelakie działania, dlatego nie inaczej było podczas studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach.

Dołączyłem do Niezależnego Zrzeszenia Studentów, gdzie szybko objąłem funkcję redaktora naczelnego magazynu „Nowy Gwóźdź Programu". Byłem także członkiem Koła Naukowego Dziennikarstwa Ekonomicznego i Medioznawstwa. W ramach pracy w kole pełniłem funkcję współredaktora trzeciego wydania studenckiego zinu „PonadTO", publikując w nim również własne teksty i fotografie.

Chętnie korzystałem z inicjatyw organizowanych przez uczelnię: brałem udział w International Week, Akademii Kariery i Akademii Biznesu. Wystąpiłem także w filmie promującym uczelnię pt. „Wybieram UE".

Poza uczelnią uczestniczyłem w licznych programach, szkoleniach i kursach, które pozwalały mi zdobywać dodatkowe kompetencje. Lubiłem takie podejście do studiowania i wierzyłem, że w ten sposób będę atrakcyjniejszy na rynku pracy.

 

Czy podczas studiów uczestniczył Pan w programach wymiany międzynarodowej?

PP: Niestety nie uczestniczyłem w programach wymiany międzynarodowej podczas studiów. Z perspektywy czasu i rozmów z wieloma osobami wiem, że sporo straciłem. Mimo wszystko nie żałuję, za to gorąco polecam to obecnym studentom.

Miałem jednak okazję realizować praktyki zawodowe w szkole średniej w Hiszpanii, więc wiem, z czym to się wiąże. To bardzo duża dawka samodzielności i praktyki języka angielskiego, a z drugiej strony – niezapomniana przygoda i możliwość poznania innej kultury.

 

Jak wspomina Pan czas przygotowania pracy dyplomowej (w tym rolę opiekuna naukowego/promotora w przygotowaniu pracy)? 

PP: Bardzo dobrze wspominam ten okres. Na etapie wyboru promotora wiedziałem, że chcę obrać kierunek marketingowy, dlatego decyzja była dla mnie oczywista. Wybrałem dr. hab. Andrzeja Bajdaka, prof. UE, który był dla mnie autorytetem w tej dziedzinie. Promotor pomógł mi rozwiązać każdy problem i rozwiał każdą wątpliwość. Dzięki temu powstała praca, która z jednej strony była rzetelna i wartościowa, a z drugiej – ciekawa i pogłębiająca interesującą mnie dziedzinę.

Pisanie pierwszej pracy dyplomowej jest wyjątkowo trudne, bo nie ma się własnego doświadczenia, a jedynie wiedzę przekazywaną przez innych. Dlatego studentom przede wszystkim radzę, abyście wykorzystali wiedzę i doświadczenie promotora. Zadawajcie pytania i nie bójcie się prosić o pomoc.

Warto też przemyśleć wybór tematu. Najlepiej, jeśli będzie nim coś, co naprawdę Was interesuje i jest ważne dla praktyki biznesowej – krótko mówiąc, coś, co jest na topie. Dzięki temu praca nad nią będzie przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Polecam też zajrzeć do uczelnianej biblioteki i poszukać aktualnych tytułów, które posłużą za wartościowe źródło wiedzy.

W ten sposób stworzyłem moją pracę magisterską, która wygrała ogólnopolski konkurs DIMAQ Uni na najlepsze prace dyplomowe z marketingu internetowego. To chyba najlepsze potwierdzenie, że takie podejście ma sens.

 

Czy podczas studiów wykazywał się Pan aktywnością zawodową? 

PP: Od początku studiów pracowałem, jednak nie była to praca związana ze studiowanym kierunkiem. Realizowałem także praktyki zawodowe w agencji marketingowej – bardzo dobrze wspominam ten czas, bo był to dla mnie okres intensywnego rozwoju.

Wszystko zmieniło się mniej więcej w połowie studiów, kiedy dostałem propozycję mojej pierwszej pracy w zawodzie. Nie ukrywam, że byłem niesamowicie podekscytowany i zaskoczony, że na takim etapie pojawiła się okazja na zdobycie doświadczenia w branży, która mnie interesuje. To właśnie fakt, że byłem ambitnym i aktywnym studentem, sprawił, że wyróżniłem się z tłumu. Choć byłem dopiero w trakcie studiów, pokazałem mojej przyszłej pracodawczyni, że stawiam na nieustanny rozwój.

Poza inicjatywami uczelni, o których wspomniałem wcześniej, brałem udział w licznych programach, szkoleniach i kursach.

 

Jak szybko po zakończonych studiach znalazł Pan pracę, która spełniła Pana oczekiwania? Co najbardziej pomogło Panu w jej zdobyciu?

PP: Nie musiałem szukać pracy po zakończeniu studiów, ponieważ już ją miałem. Pierwszą propozycję zatrudnienia w zawodzie otrzymałem jeszcze w trakcie studiów – to efekt systematycznej aktywności i budowania kompetencji, o których wspominałem wcześniej.

Co najbardziej pomogło? Między innymi otwartość na różne inicjatywy, angażowanie się w życie uczelni i nieustanny rozwój poza programem studiów. Dzięki temu to praca znalazła mnie, a nie odwrotnie.

 

Czy podczas poszukiwania pracy i w jej trakcie korzysta Pan z kontaktów zdobytych podczas studiów? 

PP: Patrząc na ogół miejsc, w których miałem okazję pracować, mogę potwierdzić, że wykorzystywałem kontakty zdobyte podczas studiów zarówno podczas szukania pracy, jak i w jej trakcie. Wielokrotnie fakt posiadania tych kontaktów okazał się pomocny zarówno dla mnie, jak i dla innych.

Zresztą działa to w obie strony. Będąc przewodniczącym koła naukowego, często dzielę się informacjami o ciekawych programach i inicjatywach ze studentami. Coraz częściej powtarzam, że „świat jest mały", widząc, jak często spotykam znajomych z przeszłości w zupełnie innych miejscach.

 

Czy podczas pracy wykorzystuje Pan wiedzę, umiejętności i kwalifikacje zdobyte podczas studiów?

PP: Tak, wiele kompetencji nabytych podczas studiów wykorzystuję na co dzień. Najbardziej pomocne okazały się zagadnienia związane z kreowaniem wizerunku w internecie, warsztaty pisarskie i projektowania graficznego. Wykorzystuję też wiedzę na temat nowych mediów – w szczególności mediów społecznościowych – a także komunikacji i marketingu.

 

Jakie nowe role pojawiają się w organizacjach zatrudniających specjalistów, takich jak Pan?

PP: Bez wątpienia przybędzie stanowisk dla specjalistów związanych ze sztuczną inteligencją i automatyzacją, zwłaszcza w kontekście marketingu.

Dziś mówi się, że to właśnie absolwenci kierunków humanistycznych są w stanie otworzyć drogę do marketingu przyszłości. Wyróżniają się kreatywnością i empatią, co dla „marek przyszłości" jest ważniejsze niż sam performance. Warto więc łączyć na pozór odmienne światy nauk ścisłych i humanistycznych – dla absolwentów będzie to swoista przewaga konkurencyjna.

 

Jakie kompetencje (wiedza, umiejętności, kompetencje społeczne) wymagane są od osób, które będą je pełniły?

PP: Kluczowe będą kompetencje hybrydowe, łączące wiedzę technologiczną z umiejętnościami miękkimi. Z jednej strony oczekiwana będzie podstawowa znajomość narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, analizie danych czy automatyzacji procesów marketingowych. Z drugiej – zdolność krytycznego myślenia, interpretacji danych i nadawania im sensu w kontekście biznesowym.

Niezwykle ważne pozostaną kreatywność, empatia oraz umiejętność pracy zespołowej i komunikacji z różnymi interesariuszami. Osoby pełniące te role powinny być także otwarte na ciągłe uczenie się i elastyczne w adaptowaniu się do dynamicznie zmieniających się technologii i potrzeb rynku.

 

Luka kompetencyjna to jeden z największych problemów z jakimi zmaga się rynek pracy. Jakie działania powinny podejmować uczelnie ekonomiczne, aby minimalizować tę lukę?

PP: Uczelnie ekonomiczne powinny w większym stopniu zbliżać się do realnych potrzeb rynku pracy, m.in. poprzez ścisłą współpracę z biznesem i praktykami z różnych branż. Kluczowe jest regularne aktualizowanie programów nauczania tak, aby uwzględniały nowe technologie, zmiany rynkowe oraz kompetencje przyszłości – w tym analityczne, cyfrowe i społeczne.

Istotną rolę odgrywa także rozwijanie praktycznych form kształcenia, jak projekty realizowane z firmami, staże, studia przypadków czy zajęcia prowadzone przez praktyków.

Uczelnie powinny również wspierać postawy kształcenia się przez całe życie, ucząc studentów samodzielnego zdobywania wiedzy, krytycznego myślenia i adaptacji do zmian.

 

Jakie działania – Pana zdaniem – powinni podejmować studenci, aby zapobiegać tzw. luce kompetencyjnej?

PP: Studenci powinni aktywnie uzupełniać edukację akademicką o doświadczenia praktyczne i kompetencje, które trudno zdobyć wyłącznie w ramach programu studiów. Kluczowe jest świadome rozwijanie umiejętności przyszłości – zarówno cyfrowych i analitycznych, jak i społecznych, takich jak komunikacja, współpraca czy umiejętność pracy projektowej.

Warto angażować się w staże, praktyki, projekty studenckie, koła naukowe czy inicjatywy realizowane we współpracy z biznesem.

Równie istotna jest otwartość na samodzielne poszerzanie wiedzy, śledzenie trendów rynkowych oraz gotowość do eksperymentowania z nowymi narzędziami i technologiami.

 

WŁASNA FIRMA

 

Co było dla Pana największym zaskoczeniem, a co największym wyzwaniem podczas prowadzenia własnej firmy?

PP: Największym zaskoczeniem było to, ile czasu pochłaniają sprawy administracyjne i organizacyjne. Faktury, umowy czy kontakt z księgowością to rzeczy, które muszę załatwić samemu, jednak na początku nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo obciążają kalendarz.

Natomiast największym wyzwaniem było zachowanie balansu między pracą dla klientów a rozwojem własnym. Prowadząc firmę w pojedynkę, łatwo wpaść w pułapkę ciągłego „gaszenia pożarów" i realizowania bieżących zleceń kosztem długoterminowego rozwoju. Musiałem się nauczyć wyznaczać granice i rezerwować czas na naukę oraz projekty własne.

 

Jaki sposób pozyskiwania kapitału dla rozwoju własnej firmy uważa Pan za najlepszy?

PP: W przypadku firmy usługowej, takiej jak moja, kapitał początkowy nie jest dużym problemem. Do startu wystarczy komputer, dostęp do Internetu i kompetencje. Największą inwestycją jest czas poświęcony na zdobycie doświadczenia i zbudowanie portfolio.

Osobom bez własnych środków polecam zacząć od freelancingu lub pracy na etacie w branży, żeby nauczyć się rzemiosła i odłożyć pierwsze pieniądze. Warto też rozejrzeć się za dotacjami na start działalności – urzędy pracy czy fundusze unijne oferują wsparcie dla początkujących przedsiębiorców. Najważniejsze jednak, żeby nie brać kredytów na start, jeśli nie ma się pewności, że biznes będzie generował przychody.

 

Czy osoba nie posiadająca własnego kapitału- Pana zdaniem powinna zakładać własną firmę?

PP: To zależy od rodzaju działalności. W przypadku firm usługowych opartych na wiedzy i kompetencjach brak kapitału nie jest przeszkodą. Tak jak wspomniałem, do startu wystarczy komputer i umiejętności.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy planujemy działalność wymagającą zakupu sprzętu, towaru czy wynajmu lokalu. Wtedy brak środków może być realną barierą i warto najpierw je zgromadzić lub poszukać zewnętrznego finansowania.

Ogólnie uważam, że lepiej zacząć z mniejszym ryzykiem i rozwijać firmę stopniowo, niż zadłużać się na start bez pewności, że pomysł wypali.

 

Co poradziłby Pan studentom i absolwentom, którzy rozważają założenie własnej firmy lub rozpoczynają przygodę z własnym biznesem?

PP: Zanim założycie firmę, zdobądźcie doświadczenie pracując dla kogoś innego. Nauczycie się rzemiosła, poznacie branżę od środka i zbudujecie pierwsze kontakty. To bezcenna wiedza, której nie da się zdobyć z książek.

Nie czekajcie na idealny moment – on nie istnieje. Jeśli macie pomysł i podstawowe kompetencje, spróbujcie. Najgorsze, co może się wydarzyć, to zdobycie cennego doświadczenia.

Pamiętajcie też, że własna firma to nie tylko wolność, ale i odpowiedzialność. Trzeba umieć zarządzać czasem, finansami i sobą samym. Jeśli jesteście na to gotowi, to może być najlepsza decyzja w Waszym życiu zawodowym.

 

ROZWÓJ ZAWODOWY

 

Czy podnosił Pan swoje kwalifikacje zawodowe po ukończeniu studiów w naszej Uczelni? 

PP: Po ukończeniu studiów licencjackich na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach kontynuowałem edukację na studiach magisterskich. Wybrałem kierunek „Marketing i sprzedaż" na Uniwersytecie WSB Merito Chorzów.

Równolegle uczestniczyłem w wielu kursach i szkoleniach. Między innymi ukończyłem kurs „MBA Essentials" prowadzony przez The London School of Economics and Political Science oraz kurs „Sztuczna inteligencja dla każdego" prowadzony przez Politechnikę Łódzką.

Obecnie jestem słuchaczem studiów podyplomowych „Sztuczna inteligencja i automatyzacja w marketingu" w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Uczestniczę też w programie wdrożeniowo-mentoringowym Science-Up dla młodych naukowców – w jego ramach opracowałem Indywidualny Plan Badawczy dotyczący roli generatywnej sztucznej inteligencji w rozwoju branży e-commerce w Polsce.

Ponadto niedawno ukończyłem szkolenie z egzaminem, zdobywając międzynarodowy standard kwalifikacji w obszarze marketingu cyfrowego.

 

Czy według Pana obszar działania firmy/instytucji powinien stanowić istotne kryterium wyboru miejsca zatrudnienia?

PP: Uważam, że warto pracować w miejscu, którego misja i obszar działania są nam bliskie. Łatwiej wtedy o autentyczne zaangażowanie i satysfakcję z wykonywanej pracy.

W moim przypadku to kryterium odgrywa dużą rolę. Współpracuję z Polskim Instytutem Kompetencji Przyszłości, który zajmuje się zagadnieniami generatywnej sztucznej inteligencji i dużych modeli językowych –  a to tematy, które mnie naprawdę interesują. Podobnie z pracą na uczelni – możliwość kształcenia przyszłych specjalistów i dzielenia się wiedzą daje mi poczucie sensu.

Oczywiście nie zawsze mamy komfort wyboru, szczególnie na początku kariery. Jednak, jeśli możemy, to warto szukać miejsc, w których czujemy, że nasza praca ma znaczenie.

 

Co Pana zdaniem miało największy wpływ na przebieg Pana kariery i kolejne awanse?

PP: Przede wszystkim chęć rozwoju i własna inicjatywa. Nigdy nie czekałem, aż okazje same do mnie przyjdą – starałem się je tworzyć. Angażowałem się w życie uczelni, działałem w organizacjach studenckich, uczestniczyłem w szkoleniach i kursach wykraczających poza program studiów.

Dużą rolę odegrała też otwartość na nowe wyzwania. Każda zmiana – czy to kierunku studiów, czy obszaru zawodowego – ostatecznie okazywała się krokiem do przodu. Nie bałem się próbować nowych rzeczy, nawet jeśli na początku wydawały się ryzykowne.

Ważne było również budowanie relacji i dbanie o kontakty. Wiele możliwości pojawiło się dzięki ludziom, których poznałem podczas studiów i pracy. Networking to nie tylko wymiana wizytówek – to autentyczne zainteresowanie drugim człowiekiem i wzajemne wspieranie się.

I wreszcie – ciągłe uczenie się. Rynek zmienia się bardzo szybko, szczególnie w marketingu. Kto stoi w miejscu, ten zostaje w tyle.

 

Co Pana zdaniem jest ważne podczas wyznaczania i realizacji celów zawodowych, biznesowych itp.?

PP: Po pierwsze świadomość tego, dokąd zmierzamy. Cele powinny być konkretne i realistyczne, ale jednocześnie na tyle ambitne, żeby motywowały do działania. Warto je spisać i regularnie do nich wracać – to pomaga utrzymać kierunek.

Równie ważna jest elastyczność połączona z konsekwencją. Plany nie zawsze idą zgodnie z założeniami i trzeba umieć je korygować. Jednocześnie duże cele wymagają czasu – małe kroki, podejmowane regularnie, prowadzą dalej niż sporadyczne zrywy.

Pomocne bywa także otoczenie – mentorzy, współpracownicy, znajomi z branży. Ich perspektywa często pozwala zobaczyć rzeczy, których sami byśmy nie dostrzegli.

 

Jakie cechy i umiejętności menedżerów przyczyniają się – Pana zdaniem – do sprawnego zarządzania organizacją, a tym samym kierowania zespołem?

PP:Dobry menedżer powinien umieć słuchać i jasno komunikować oczekiwania. Zespół musi wiedzieć, dokąd zmierza i dlaczego – wtedy łatwiej o motywację i współodpowiedzialność za wyniki.

Cenię też elastyczność i otwartość na feedback. Menedżer, który uważa, że zawsze ma rację, szybko traci kontakt z rzeczywistością.

Z mojego doświadczenia w prowadzeniu koła naukowego wiem, że szczególnie istotna jest umiejętność motywowania ludzi działających społecznie, bez wynagrodzenia. Tu nie działa presja – liczy się inspiracja i tworzenie atmosfery, w której każdy czuje, że jego praca ma sens.

 

Jakie rady dałby Pan studentom i absolwentom, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy?

PP: Przede wszystkim zachęcam do działania już w trakcie studiów. Praktyki, staże, koła naukowe i projekty studenckie – to wszystko buduje doświadczenie i wyróżnia na tle innych kandydatów.

Warto też inwestować w siebie poza programem studiów. Kursy, szkolenia i konferencje branżowe uczą rzeczy, których nie znajdziemy w podręcznikach, a przy okazji pozwalają poznać ciekawych ludzi. Te relacje naprawdę procentują w przyszłości.

Radziłbym również nie bać się zmian. Jeśli po roku studiów lub pracy czujecie, że to nie jest Wasza droga, lepiej skorygować kurs wcześniej niż tkwić latami w czymś, co nie daje satysfakcji. Mówię to z własnego doświadczenia.

Na koniec jedna rzecz, o której często się zapomina: kariera wymaga cierpliwości. Sukces nie przychodzi z dnia na dzień. Konsekwencja i systematyczność są ważniejsze niż spektakularne, ale chaotyczne zrywy.

 

Dziękuję za udział w wywiadzie i życzę dalszych sukcesów.

Rozmawiał, Piotr Binias, Centrum Karier i Współpracy z Absolwentami.

Data publikacji: 24 lutego 2026 r.

Dołącz do nas

Akredytacje i partnerzy

logotyp hr
logotyp bauhaus4
logotyp efmd
logotyp ceeman
logotyp eaie
logotyp cima
logotyp acca
logotyp ela
logotyp SAP University Alliances
logotyp progres3