Wywiad z Roksaną Śliwką - absolwentką kierunków Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze oraz Finanse i rachunkowość

OBECNA AKTYWNOŚĆ ZAWODOWA
Na czym polega Pani obecna praca i/lub działalność społeczna?
RŚ: Obecnie pełnię funkcję dyrektora w firmie Investment Partners S.A. Z firmą związana jestem od 2015 roku, a po 10 latach stałam się jej współwłaścicielką. Obecnie moja praca polega na zarządzaniu kilkudziesięciu-osobowym zespołem. Ponieważ w 2023 roku, czyli po 8 latach pracy, równocześnie jako planerka finansowa oraz menadżerka podjęłam decyzję o odejściu od bezpośredniej współpracy z klientami.
Jakie kwalifikacje i kompetencje są szczególnie ważne na Pani stanowisku pracy i/lub podejmowaniu działalności społecznej?
RŚ: Wbrew pozorom finanse osobiste, którymi zajmuję się od wielu lat, to nie przede wszystkim matematyka, lecz psychologia. Znacznie ważniejsze od tego ile zarabiamy, jest bowiem to, w jaki sposób myślimy o pieniądzach i jakie mamy wobec nich przekonania.
Z tego powodu uważam, że dobry planer finansowy powinien cechować się wyjątkową cierpliwością, wytrwałością oraz umiejętnością komunikowania się z różnymi typami osobowości. W ogóle jestem zdania, że umiejętność skutecznej komunikacji jest dziś jedną z najważniejszych kompetencji, nad którymi powinniśmy nieustannie pracować i które warto doskonalić — niezależnie od branży.
Oczywiście, same zdolności interpersonalne nie wystarczą. Równie istotna jest solidna wiedza ogólnoekonomiczna, bieżące śledzenie sytuacji gospodarczej oraz zainteresowanie geopolityką, które coraz częściej mają bezpośredni wpływ na decyzje finansowe klientów.
Jednocześnie, mimo całej wiedzy i doświadczenia, jakie można posiadać, nie da się ukryć, że biznesu nie buduje się wyłącznie na kompetencjach merytorycznych. Nie obawiam się powiedzieć wprost: wszystko trzeba umieć sprzedać. Umiejętność handlu i przekonywania jest konieczna nie tylko w obszarze finansów osobistych, ale właściwie w każdej dziedzinie zawodowej czy naukowej.
Nie traktuję tego jako odkrywczej prawdy — raczej jako obserwację współczesnego świata, który w dużej mierze, zwłaszcza w przestrzeni wirtualnej, właśnie na tym się opiera.
Jak wygląda Pani typowy i nietypowy dzień pracy?
RŚ: Do pewnego momentu w mojej karierze moje dni miały dość „typowy” charakter. Pracowaliśmy głównie stacjonarnie, w biurach — tam odbywały się szkolenia i spotkania zespołowe, a rozmowy z klientami prowadzone były albo w biurze, albo bezpośrednio u nich.
Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem pandemii. Myślę, że moje pokolenie może śmiało powiedzieć, że doświadczyło życia w świecie „A” i w świecie „B”. W tym drugim okazało się, że to, co wcześniej wydawało się niewyobrażalne, bardzo szybko stało się codziennością. Był to niezwykle trudny moment — zarówno dla naszej firmy, jak i dla mnie osobiście. Z perspektywy czasu uważam go jednak za jeden z najbardziej przełomowych etapów w mojej karierze.
Praca online, która początkowo wydawała się ogromnym ograniczeniem, a wręcz czymś niemożliwym do wdrożenia — chociażby ze względu na bezpieczeństwo nasze i naszych klientów — z czasem stała się realną szansą na rozwój i skalowanie biznesu. Myślę, że gdyby nie to doświadczenie, dziś jako firma i jako jednostki bylibyśmy w zupełnie innym miejscu.
W świecie „A” moja praca wymagała znacznie większej obecności w biurze oraz zaangażowania fizycznego. Dziś moje biuro mieści się w telefonie — jest czynne 24 godziny na dobę, łatwe do przenoszenia i pozwala mi pracować praktycznie z dowolnego miejsca. Obecnie zakres moich obowiązków, jak już wcześniej wspominałam, koncentruje się przede wszystkim na prowadzeniu zespołu, zarządzaniu nim, motywowaniu ludzi oraz dalszym budowaniu organizacji.
Czy w Pani przypadku możliwe było połączenie pracy zawodowej z pasją?
RŚ: To chyba najtrudniejsze pytanie, z jakim przyszło mi się ostatnio zmierzyć, ponieważ jestem właśnie na etapie życia, w którym odkrywam, czym tak naprawdę jest moja pasja i gdzie będę w swoim życiu dalej szła.
Jakie są obecnie największe wyzwania w Pani pracy?
RŚ: Uważam, że największe wyzwania — a właściwie problemy — mają dziś przede wszystkim charakter mentalny. Nie jestem zresztą zwolenniczką nazywania problemów „wyzwaniami” tylko po to, by brzmiało to bardziej pozytywnie. Problem jest problemem i najważniejsze jest to, żeby go po prostu rozwiązać.
Z perspektywy firmy mierzymy się obecnie z koniecznością dalszego skalowania biznesu, ciągłego dostosowywania się do zmieniających się regulacji rynkowych oraz znalezienia właściwego balansu pomiędzy profesjonalizmem a tym, czego oczekuje dzisiejszy świat — czyli prostotą i klarownością przekazu.
Jednym z największych wyzwań, zarówno dla całej organizacji, jak i bezpośrednio dla mojego zespołu, pozostaje rekrutacja. Znalezienie odpowiednich współpracowników, posiadających cechy i kompetencje, o których mówiłam wcześniej, wcale nie jest tak łatwe, jak mogłoby się wydawać.
STUDIA
Dlaczego wybrała Pani naszą Uczelnię, kierunek i specjalność?
RŚ: To dość zabawna historia, bo jako wyróżniona absolwentka powinnam zapewne opowiedzieć ckliwą historię o tym, że mój wybór był starannie zaplanowany i przemyślany. Ale to nie byłaby prawda. Zawsze staram się być autentyczna, więc powiem, jak to wyglądało naprawdę.
Uczęszczałam do liceum o profilu humanistycznym i myślałam raczej o psychologii, socjologii czy politologii. Mimo marzycielskiego sposobu bycia, starałam się podejmować rozsądne decyzje. Skoro ekonomiści zawsze są potrzebni, postanowiłam wybrać Uniwersytet Ekonomiczny — a że mieszkałam w Będzinie, padło na Katowice.
Wspominałam wcześniej, że we wszystkim istotna jest umiejętność sprzedaży — i to właśnie „sprzedał” mi Uniwersytet Ekonomiczny. Opis kierunku Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze był tak zachęcający, że od razu stał się moim pierwszym wyborem, na który bez problemu się dostałam.
Jeśli chodzi o specjalność — Zarządzanie Biznesem Międzynarodowym — tutaj także nie ma wyjątkowo przemyślanej historii. Po prostu wybrałam to, co wybrały moje przyjaciółki.
Studia magisterskie były już podejmowane bardziej świadomie. Wtedy pracowałam w inPartners ponad rok i chciałam kontynuować naukę w kierunku powiązanym z moją pracą, aby wiedza zdobyta na uczelni mogła od razu być wykorzystywana w praktyce.
Czy było coś, co wyróżniało Panią z grona studentów?
RŚ: Myślę, że jest to pytanie, na które odpowiedzi nie powinnam udzielać ja. Na pewno byłam studentką zestresowaną, co może świadczyć o tym, że mi naprawdę na tym zależało. Mam wspomnienie, że zazwyczaj to moje przyjaciółki sprawdzały w wirtualnym dziekanacie, jaką ocenę dostałam z egzaminu czy zaliczenia. Byłam jednym z tych znienawidzonych studentów, którzy mówią „nie zdam, nie zdam”, a potem — ku własnemu zaskoczeniu — dostają czwórkę albo piątkę.
Czy podczas studiów uczestniczyła Pani w programach wymiany międzynarodowej?
RŚ: Nie, i szczerze mówiąc bardzo tego żałuję. Bałam się, wstydziłam i uważam, że była to szansa, której po prostu nie wykorzystałam. Dlatego, jeśli teraz ktoś z Was — student czy studentka — to czyta, moja rada jest jedna: „Jedź na Erasmusa i nawet się nie zastanawiaj!”.
Co zabawne - nawet nigdy nie byłam na Juwenaliach, jedynie raz na pierwszym roku na Korowodzie.
Chyba nie wykorzystałam w 100% czasu studiów :)
Jak wspomina Pani czas przygotowania pracy dyplomowej (w tym rolę opiekuna naukowego/promotora w przygotowaniu pracy)?
RŚ: Studiowałam na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach dwa kierunki — licencjat na Międzynarodowych Stosunkach Gospodarczych oraz magisterium na Finansach i Rachunkowości, więc opowiem o obu moich pracach dyplomowych.
Moja praca licencjacka nosiła tytuł „System franczyzowy jako forma umiędzynarodowienia przedsiębiorstwa na przykładzie sieci Subway”. Wybór tej firmy nie był przypadkowy — w drugim roku, w semestrze letnim, pracowałam w Subwayu i dzięki uprzejmości jednego z multi franczyzobiorców mogłam uzyskać potrzebne dane. Pisanie tej pracy nauczyło mnie ogromnej pokory. W trakcie jej tworzenia zaliczyłam dwie spore wpadki: najpierw straciłam plik po napisaniu dwóch rozdziałów z trzech i musiałam pisać wszystko od początku. Później, po oddaniu rozdziału badawczego mojej promotorce, nie uzyskałam aprobaty (delikatnie to ujmując) — całą koncepcję pracy musiałam zmienić. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować Pani dr Katarzynie Żak, która dała mi piękną lekcję cierpliwości i pokory.
Moja praca magisterska, podobnie jak licencjacka, powstała w oparciu o firmę, w której pracowałam — wtedy jeszcze Partners Financial Services Polska S.A., dziś Investment Partners S.A. Jej tytuł brzmiał „Wpływ funkcjonowania podmiotów pośrednictwa finansowego na sytuację finansową polskich gospodarstw domowych”. Chcę podziękować Panu dr inż. Bartłomiejowi Jabłońskiemu za zgodę na taki temat, ponieważ napisanie tej pracy nie było proste — literatura na temat doradztwa finansowego w Polsce jest ograniczona. Moim głównym punktem odniesienia była twórczość Pana Prof. Krzysztofa Waliszewskiego, który w tym obszarze stanowi autorytet.
Co ciekawe, pięć lat po obronie pracy udało mi się spotkać Profesora osobiście. Spotkanie to przerodziło się w wspólną organizację kursu dla 100 naszych współpracowników.
Czy podczas studiów wykazywała się Pani aktywnością zawodową?
RŚ: To chyba najciekawsze pytanie i odpowiedź w całym wywiadzie, bo gdyby nie praktyka studencka, prawdopodobnie nie byłabym dziś w miejscu, w którym jestem.
Po drugim roku studiów szukałam praktyki i z biura karier Uniwersytetu Ekonomicznego otrzymałam tzw. „informator praktyk”. To tam natrafiłam na ofertę Partners Financial Services Polska S.A., dziś znanej jako Investment Partners S.A. Kiedy otrzymałam pierwszy telefon z firmy, wciąż pracowałam dorywczo w Subwayu i jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że ten jeden telefon w tak znaczący sposób ukształtuje kolejną dekadę mojego życia.
Dziś mogę śmiało powiedzieć, że moja kariera jest historią „od praktykantki do współwłaścicielki”.
Czy podczas pracy wykorzystuje Pani wiedzę, umiejętności i kwalifikacje zdobyte podczas studiów?
RŚ: Myślę, że po kilku latach, już po zakończeniu studiów i przy jednoczesnym łączeniu nauki z pracą zawodową, trudno mi dokładnie rozgraniczyć, które kompetencje i umiejętności zdobyłam w praktyce, a które na uczelni. Nie zmienia to jednak faktu, że bez studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym i wsparcia Biura Karier nie byłabym dziś w miejscu, w którym jestem.
Jakie nowe role pojawiają się w organizacjach zatrudniających specjalistów, takich jak Pani?
RŚ: W naszej firmie rekrutacja na stanowiska planerów i planerek finansowych jest prowadzona cały czas. Spośród pracowników wyłaniają się następnie menadżerowie i dyrektorzy. Wraz z rozwojem firmy poszerzamy też zatrudnienie o kolejnych pracowników administracyjnych.
Jakie kompetencje (wiedza, umiejętności, kompetencje społeczne) wymagane są od osób, które będą je pełniły?
RŚ: Tak jak wspomniałam wcześniej, w tej branży kluczowe są umiejętność komunikacji, cierpliwość i wytrwałość. Branża finansowa jest bardzo ciekawa, bo sukces w niej można sobie “wyczekać”.
Luka kompetencyjna to jeden z największych problemów z jakimi zmaga się rynek pracy. Jakie działania powinny podejmować uczelnie ekonomiczne, aby minimalizować tę lukę?
RŚ: Jeżeli spojrzymy sobie na to, jak wyglądały samochody 100 lat temu, widzimy ogromną zmianę. To samo dotyczy telefonów sprzed wieku w porównaniu z dzisiejszymi. W obu przypadkach zmiany są znaczące, bezdyskusyjne i widoczne gołym okiem. Obawiam się jednak, że jeśli spojrzymy na system edukacji sprzed 100 lat i dzisiejszy, takiej spektakularnej zmiany nie zauważymy. Świat, do którego kiedyś nas wychowywano i kształcono, już nie istnieje. Im szybciej sobie to uświadomimy, tym mniej kompetentnych, ale biednych ludzi będziemy mieli na rynku pracy.
Jakie działania – Pani zdaniem – powinni podejmować studenci, aby zapobiegać tzw. luce kompetencyjnej?
RŚ: Uczyć się od praktyków, nie tylko od teoretyków. Nie przyjmować wszystkiego bezkrytycznie na wiarę, ale jednocześnie nie próbować wymyślać koła na nowo.
ROZWÓJ ZAWODOWY
Czy podnosiła Pani swoje kwalifikacje zawodowe po ukończeniu studiów w naszej Uczelni?
RŚ: Nie. Zajęłam się w 100% rozwojem zawodowym. Natomiast dzięki uprzejmości Parlamentu Studenckiego w 2019 roku poprowadziłam prelekcję podczas XII edycji projektu “Światowy Tydzień Przedsiębiorczości”, a także w 2023 roku prowadziłam warsztat “Biznes w finansach - co to oznacza w kryzysie post-covidowym?” w ramach Akademii Biznesu we współpracy z Centrum Karier i Współpracy z Absolwentami. Oba wydarzenia odbyły się na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach.
Jednakże poza uczelnią również podnosiłam swoje kwalifikacje, zdobywając różne tytuły.
Czy według Pani obszar działania firmy/instytucji powinien stanowić istotne kryterium wyboru miejsca zatrudnienia?
RŚ: Wspólne wartości jednostki i firmy pomagają budować głębszą, trwalszą współpracę.
Co Pani zdaniem miało największy wpływ na przebieg Pani kariery i kolejne awanse?
RŚ: Moja wytrwałość i cierpliwość. Oczywiście ogromne znaczenie miało również wsparcie mentalne ze strony rodziców, przyjaciół i współpracowników. Nie jestem jednak zwolenniczką fałszywej skromności — ostatecznie to my sami jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za swoje błędy, ale także za własne osiągnięcia.
Co Pani zdaniem jest ważne podczas wyznaczania i realizacji celów zawodowych, biznesowych itp.?
RŚ: Niezapominanie o tym, że nie urodziliśmy się wyłącznie po to, by pracować. Oczywiście praca jest niezwykle istotną dziedziną naszego życia, jednak nasza 24-godzinna doba — według mnie — dzieli się na trzy części: około 8 godzin pracy, 8 godzin snu i 8 godzin na życie.
Kiedyś podpisywałam się obiema rękami pod słowami Konfucjusza: „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu”. Dziś coraz bardziej zależy mi na znalezieniu sposobu na zachowanie równowagi oraz niepopadanie w zachodnią filozofię kultu pracy i wiecznego samorozwoju, bo tam nigdy nie ma mety.
Jakie cechy i umiejętności menedżerów przyczyniają się – Pani zdaniem – do sprawnego zarządzania organizacją, a tym samym kierowania zespołem?
RŚ: Elastyczność i umiejętność komunikacji to kluczowe kompetencje. Najczęstszym źródłem konfliktów są nieporozumienia i niedopowiedzenia, dlatego transparentna komunikacja ma fundamentalne znaczenie.
Uważam również, że dobry menadżer powinien mieć pewien dystans — umiejętność oddzielania się od cudzych oczekiwań i niebrania wszystkiego do siebie. Po drugiej stronie zawsze jest człowiek. Być może ktoś nie wykonał zadania, bo przechodzi przez trudny rozwód, albo zapomniał o zebraniu, bo jego dziecko ząbkuje.
Zdarza się jednak także, że pracownik „nie dowozi”, ponieważ dana rola lub funkcja po prostu nie jest dla niego. I to również warto powiedzieć wprost — nie po to pracujemy, by się męczyć i być nieszczęśliwym. Być może w innym miejscu lub w innej roli taka osoba będzie spełniona. A czasem prawda jest jeszcze prostsza: ktoś bywa leniwy i roszczeniowy i mówienia o tym także nie należy unikać w imię sztucznie rozumianej pozytywnej atmosfery pracy.
Przede wszystkim jednak — człowiek człowiekowi człowiekiem.
Jakie rady dałaby Pani studentom i absolwentom, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy?
RŚ: Próbujcie wszystkiego, czego tylko się da. W życiu są takie „pociągi”, które podjeżdżają tylko raz. Największą głupotą jest stać na peronie z biletem w ręku — nawet z wykupioną miejscówką — i do niego nie wsiąść.
Bójcie się, ale róbcie. To jest właśnie ten moment na naukę, lekcje, pomyłki, niewygodę i sprawdzanie siebie. Albo wygracie, albo się czegoś nauczycie. A jeśli upadniecie — to trudno. Poleżycie chwilę, albo wstaniecie. To jest czas na popełnianie błędów.
Łapcie się każdego, nawet pozornie błahego doświadczenia, bo nigdy nie wiecie, która droga okaże się tą właściwą.
A na koniec — jedźcie na Erasmusa, chodźcie na Juwenalia i koniecznie dajcie znać, jak było :)
Dziękuję za udział w wywiadzie i życzę dalszych sukcesów.
Rozmawiał, Piotr Binias, Centrum Karier i Współpracy z Absolwentami.
Data publikacji: 9 lutego 2026 r.










Dołącz do nas