Początek sezonu zakupowego przed świętami Bożego Narodzenia przypada na koniec listopada. To wtedy sklepy kuszą promocjami i ofertami nie do odrzucenia. W programie TVP3 "Relacje", tłumaczącym ekonomiczne zawiłości, w temacie nadchodzących wyprzedaży wypowiedziała się dr hab. Małgorzata Kieżel, prof. UE.
Możemy przyjąć, że Black Friday nadal działa, ale już nie jako wyjątkowy dzień spektakularnych obniżek, których chyba u nas w warunkach polskich nigdy nie było, a jako stały element polityki promocyjnej marek. Widać to chociażby właśnie w tych działaniach, które wyrażają się rozpoczęciem akcji pod tytułem Black Friday czy Black Week już na początku listopada, więc mamy tu do czynienia z wydłużeniem tego czasu, a to też powoduje, że właśnie ten impuls wyjątkowej okazji trochę się rozmywa. W efekcie konsumenci są przyzwyczajeni do tych wyprzedaży i nieco ostrożniej z nich korzystają, licząc na to, że one jeszcze będą w przyszłości nieco wyższe. Tymczasem rzeczywiście, jeżeli patrzymy na oferty, to obniżki w tej chwili to jest rząd dziesięciu, dwudziestu, czasami dwudziestu pięciu procent, przy czym bardzo często temu towarzyszą określone warunki, które konsument musi spełnić, aby z tych obniżek skorzystać. To może być określona kwota, którą musi wydać za zakupy, przynależność do jakiegoś programu lojalnościowego. Więc nie wszystko jest tutaj takie proste i ewidentne, jeżeli chodzi o tę korzyść finansową dla kupującego. - mówiła w programie prof. Kieżel.
Dr hab. Małgorzata Kieżel, prof. UE udzieliła nam dodatkowego komentarza w sprawie czarnopiątkowych wyprzedaży:
W praktyce oznacza to, że przedsiębiorstwa bardziej zarządzają percepcją ceny niż oferują głębokie obniżki. Wiele działań firm ukierunkowanych jest na podnoszenie średniej wartości koszyka poprzez oferty pakietowe i promocje typu "kup więcej, zapłać mniej". Wykorzystują też intensywne działania komunikacyjne oparte na presji psychologicznej poprzez odliczanie czasu trwania obniżek, informowanie o niskich stanach magazynowych czy o ograniczonych pulach rabatów. Jednocześnie konsumenci są coraz bardziej zmęczeni reklamami, presją czasu i podchodzą krytycznie do informacji o "kończących się ofertach promocyjnych", które często bazują wyłącznie na technice FOMO.
W efekcie można zauważyć rosnącą świadomość i bardziej analityczne podejście do zakupów. Klienci starają się planować zakupy, sprawdzają historię cen i powrównują je w specjalnych aplikacjach. Przykładem są tutaj zwłaszcza osoby z generacji Z, w tym studenci, grupa wrażliwa na cenę a jednocześnie bardzo kompetentna cyfrowo. To właśnie oni najczęściej korzystają z porównywarek cen, kanałów w social mediach analizujących realne rabaty, czy forów, gdzie wzajemnie ostrzegają się przed sztucznym zawyżeniem cen. Ponadto zakupy dokonywane przez tę grupę często koncentrują się na odzieży i kosmetykach oraz produktach technologicznych (np. słuchawki, smartfony) a "czarnopiątkowe" rabaty w tych kategoriach rzadko przekraczają 20%. To wzmacnia zachowania wyczekujące - studenci rzadziej kupują impulsywnie "bo promocja już się nie powtórzy", a częściej planują zakupy z wyprzedzeniem, czekając na najlepszy moment. Choć impuls "wyjątkowej okazji" jest dziś słabszy, to uważni konsumenci ze sprecyzowanymi potrzebami i weryfikujący ceny, wciąż mogą znaleźć atrakcyjne oferty i realną oszczędność przy okazji przedświątecznych zakupów. W efekcie zarówno sklepy, jak i konsumenci uczą się funkcjonować w tym intensywnym marketingowo okresie.
Sklepy walczą o uwagę klienta coraz bardziej wyrafinowanymi narzędziami, a konsumenci odpowiadają rosnącą czujnością i analizą, co dziś stanowi kluczową specyfikę obecnego Black Friday - zaznaczała prof. Kieżel dla UE Katowice.
Black Friday w Polsce przestał być dniem wyjątkowych okazji, a stał się elementem stałej strategii promocyjnej marek. Konsumenci - zwłaszcza młodzi - podchodzą do zakupów bardziej świadomie i analitycznie. W efekcie rynek wchodzi w okres przedświątecznych wyprzedaży z rosnącą presją marketingową, ale też z większą czujnością kupujących.










Dołącz do nas