Franciszek Matuszewski - medalista Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2025 - od kilku lat startuje w ogólnopolskich wyścigach kolarskich, regularnie zajmując miejsca w czołówce kategorii U23. Kolarstwo dla niego to nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim styl życia, dyscyplina i nieustanne dążenie do doskonałości.
Najważniejsze osiągnięcia:
- Złoty medal Mistrzostw Polski w jeździe drużynowej na czas (elita mężczyzn), Godziesze Wielkie 2025
- Srebrny medal Mistrzostw Polski w jeździe dwójkami na czas (elita mężczyzn), Godziesze Wielkie 2025
- Brązowy medal Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym U-23, Dobczyce 2025
Co kolarz - medalista tegorocznych Mistrzostw Polski - robi na uczelni ekonomicznej?
Franciszek Matuszewski: Od dziecka interesowałem się ekonomią i geopolityką. Pamiętam, jak pierwszy raz trafiłem na informacje o giełdzie i tym, jak działa pieniądz - zafascynowało mnie to. Przez całą podstawówkę i liceum byłem raczej ścisłowcem, dobrze radziłem sobie z matematyką. Kolarstwo pojawiło się późno, dopiero w 2022 roku, kiedy kończyłem pierwszą klasę liceum. Dziś myślę o własnej działalności gospodarczej związanej z kolarstwem, więc studia na uczelni ekonomicznej były dla mnie naturalnym wyborem. Mam nadzieję, że wiedza, która tutaj zdobywam, pomoże mi w rozwoju tej działalności.
Czyli bardziej biznes sportu niż typowo sportowa ścieżka?
FM: Tak. Interesuje mnie to, co będzie po zakończeniu kariery sportowej. W sporcie jest takie podejście, że żeby uprawiać go profesjonalnie, trzeba zachowywać się jak profesjonalista dużo wcześniej. To oznacza inwestycje w sprzęt, trenerów, czasem psychologów sportowych. Kolarstwo wymaga planowania, analizy danych, trzymania się strategii - to bardzo bliskie ekonomicznemu myśleniu.
Jak to się stało, że z "rekreacyjnej jazdy" zrobiło się poważne kolarstwo?
FM: Zaczęło się w pandemii. Z kolegą z Bukowna jeździliśmy coraz dłuższe trasy na rowerach górskich - do Ojcowskiego Parku Narodowego, nad Pogorię. Zauważyliśmy, że z wyjazdu na wyjazd jadę coraz szybciej, a koledze coraz trudniej było dotrzymać tempa. W 2022 roku trafiłem do klubu LKS Krakus w Krakowie. Moim pierwszym trenerem był dawny trener Rafała Majki - brązowego medalisty Igrzysk Olimpijskich - który przekazał mi "żelazne zasady" kolarstwa. Od tego momentu wszystko nabrało tempa.
Po trzech latach od rozpoczęcia treningów otrzymałeś powołanie na Mistrzostwa Europy. Trzy lata to bardzo krótki czas, jak to się stało?
FM: Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Kolarstwo to sport, w którym musi zgrać się wiele elementów: dieta, sen, regeneracja, warunki do treningu, sprzęt, wyniki badań wydolnościowych. Ogromne znaczenie ma też wsparcie bliskich. Moi rodzice od początku patrzyli na to przychylnie - wspierali w dojazdach na wyścigi, w zakupie sprzętu, suplementów. Dodatkowo treningi muszą być bardzo regularne. W okresie przygotowawczym to od 20 do nawet 30 godzin treningu tygodniowo. Oprócz jazdy na rowerze jest też trening ogólnorozwojowy, siłownia, zimą często bieganie. Sporo czasu zajmuje logistyka: przygotowanie sprzętu, jego konserwacja, planowanie posiłków - przy spalaniu 5-6 tysięcy kalorii dziennie porcje są naprawdę ogromne. Korzystam też z pomocy fizjoterapeuty, który pomaga mi wrócić do pełnej sprawności po ciężkich treningach i wyścigach.
Wcześniej wspomniałeś o bezpieczeństwie. Kolarstwo wydaje się być bezpiecznym sportem, ale wypadki się zdarzają.
FM: Niestety tak. Kolarze szosowi nie są ulubieńcami kierowców, a wiele naszych zachowań, odbieranych jako "złośliwe", wynika po prostu z troski o bezpieczeństwo. Na przykład nie pozwalamy się wyprzedzać "na trzeciego", bo podmuch powietrza może zepchnąć nas na pobocze, przebić oponę i skończyć się tragicznie. Jeżdżę zawsze w kasku i uważam, że to absolutna podstawa.
Miałeś już poważny wypadek podczas wyścigu. Co się wtedy wydarzyło?
FM: To była kraksa w wyścigu Złote Koło w Dobczycach. Bardzo szybki zjazd, ponad 80 km/h, zły stan nawierzchni. Kolarz przede mną stracił panowanie nad rowerem i wpadł w dziurę. Ucierpiało kilka osób, ja złamałem wyrostek kolczysty kręgosłupa. Na szczęście bez uszkodzenia rdzenia. Wypadek wydarzył się w maju 2023 roku, a moim celem były Mistrzostwa Polski pod koniec czerwca. Wystartowałem, choć bez formy, ale ten start pokazał mi, że wiele da się zrobić uporem i konsekwencją.
Jakie cele stawiasz sobie na kolejny sezon?
FM: Sportowo największym marzeniem jest start w Mistrzostwach Świata w Montrealu ukończenie ich i godny występ, walka o wysokie miejsce. Realnym celem, który bardzo chciałbym zrealizować, jest tytuł Mistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas.
A cele poza sportem?
FM: Chciałbym lepiej łączyć kolarstwo, studia i życie prywatne. Często cierpi kontakt z bliskimi - przez zgrupowania, wyjazdy, zmęczenie po treningach. Brakuje czasu na odwiedziny u dziadków, wspólny obiad z rodzicami czy wyjście na boisko z młodszym bratem. To dla mnie ważny "cel życiowy" na najbliższe lata: ambitne kolarstwo, rozwój zawodowy i jednocześnie więcej przestrzeni dla rodziny i przyjaciół.
Dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki za kolejne sukcesy - zarówno na trasie, jak i na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach!










Dołącz do nas