Konkurs na szopkę
Było 11 zgłoszonych szopek.
Jedna była z zapałek. Trzeba było uważać, żeby nie podpalić siarki iskrą wiary.
Szopka z jednorazowych maseczek. Czy Józef nie chucha tak czasem na Dzieciątko? Jeszcze je zarazi. Maryja z zakrytymi ustami, ale nie nosem. Trzej królowie złamali zakaz zgromadzeń i się nie dystansują.
Kolejna z kamyków, szarych otoczaków wyłowionych z zimnych nurtów rzeki pierwszych wspomnień.
W przedwiosenne dni chodziło się nad pobliską rzekę. Puszczaliśmy kaczki. Czuć było ziemisty zapach,
i ziemia się rodziła, tak samo jak co roku. Obietnica plonu. Kamyk musi być płaski. Trzeba kucnąć.
Nasza była z piernika. Wprawdzie ciasto przypalone, ale nie miało być jedzone. Ktoś (chyba małej wiary) zjadł Jezuska i odgryzł głowę wołu. Brązowa skorupa pokryta białym lukrem jak alpejska wioska.
Dach posypany brokatem mieni się jak dusza po spowiedzi. Okna z czerwonych landrynek, roztopionych w piecu, nasze rozpalone serca. Okno przez które widać drugiego człowieka. Narodził się.










Dołącz do nas