Przejdź do menu Przejdź do treści

"Konkurs na szopkę" - wiersz dr Mileny Gojny-Zbierowskiej

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chcemy podzielić się z Państwem wierszem "Konkurs na szopkę". Wiersz dr Mileny Gojny-Zbierowskiej zdobył II nagrodę w Konkursie poetyckim im. Stanisława Horaka.

Konkurs na szopkę

Było 11 zgłoszonych szopek.

Jedna była z zapałek. Trzeba było uważać, żeby nie podpalić siarki iskrą wiary.

Szopka z jednorazowych maseczek. Czy Józef nie chucha tak czasem na Dzieciątko? Jeszcze je zarazi. Maryja z zakrytymi ustami, ale nie nosem. Trzej królowie złamali zakaz zgromadzeń i się nie dystansują.

Kolejna z kamyków, szarych otoczaków wyłowionych z zimnych nurtów rzeki pierwszych wspomnień.

W przedwiosenne dni chodziło się nad pobliską rzekę. Puszczaliśmy kaczki. Czuć było ziemisty zapach,

i ziemia się rodziła, tak samo jak co roku. Obietnica plonu. Kamyk musi być płaski. Trzeba kucnąć.

Nasza była z piernika. Wprawdzie ciasto przypalone, ale nie miało być jedzone. Ktoś (chyba małej wiary) zjadł Jezuska i odgryzł głowę wołu. Brązowa skorupa pokryta białym lukrem jak alpejska wioska.

Dach posypany brokatem mieni się jak dusza po spowiedzi. Okna z czerwonych landrynek, roztopionych w piecu, nasze rozpalone serca. Okno przez które widać drugiego człowieka. Narodził się.

"Konkurs na szopkę" - wiersz dr Mileny Gojny-Zbierowskiej

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chcemy podzielić się z Państwem wierszem "Konkurs na szopkę". Wiersz dr Mileny Gojny-Zbierowskiej zdobył II nagrodę w Konkursie poetyckim im. Stanisława Horaka.

Konkurs na szopkę

Było 11 zgłoszonych szopek.

Jedna była z zapałek. Trzeba było uważać, żeby nie podpalić siarki iskrą wiary.

Szopka z jednorazowych maseczek. Czy Józef nie chucha tak czasem na Dzieciątko? Jeszcze je zarazi. Maryja z zakrytymi ustami, ale nie nosem. Trzej królowie złamali zakaz zgromadzeń i się nie dystansują.

Kolejna z kamyków, szarych otoczaków wyłowionych z zimnych nurtów rzeki pierwszych wspomnień.

W przedwiosenne dni chodziło się nad pobliską rzekę. Puszczaliśmy kaczki. Czuć było ziemisty zapach,

i ziemia się rodziła, tak samo jak co roku. Obietnica plonu. Kamyk musi być płaski. Trzeba kucnąć.

Nasza była z piernika. Wprawdzie ciasto przypalone, ale nie miało być jedzone. Ktoś (chyba małej wiary) zjadł Jezuska i odgryzł głowę wołu. Brązowa skorupa pokryta białym lukrem jak alpejska wioska.

Dach posypany brokatem mieni się jak dusza po spowiedzi. Okna z czerwonych landrynek, roztopionych w piecu, nasze rozpalone serca. Okno przez które widać drugiego człowieka. Narodził się.

Dołącz do nas

Akredytacje i partnerzy

logotyp hr
logotyp bauhaus4
logotyp efmd
logotyp ceeman
logotyp eaie
logotyp cima
logotyp acca
logotyp ela
logotyp SAP University Alliances
logotyp progres3