Przejdź do menu Przejdź do treści

Walentynkowy podcast #UEKatowice [posłuchaj]

Z okazji Dnia Świętego Walentego, przypadającego na 14 lutego, prezentujemy walentynkowy podcast przygotowany przez AS Radio. Słuchacze mogą zainspirować się filmowymi hitami, posłuchać rozmowy z psychologiem Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz dowiedzieć się, których tekstów na podryw lepiej unikać. Nie zabrakło też walentynkowych pozdrowień przesłanych przez społeczność akademicką. Życzymy przyjemnego słuchania i pięknego dnia!

Transkrypcja

Walentynkowy podcast #UEKatowice

Ola Bzdęga: Witajcie kochani słuchacze...

Antek Zygan: ...albo single.

Ola Bzdęga: Zapraszamy Was na specjalny walentynkowy odcinek podcastu, który przygotowaliśmy we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach.

Antek Zygan: W dzisiejszym programie czekają na Was emocje silniejsze niż walka o wolne miejsce parkingowe pod budynkiem N.

Ola Bzdęga: Tutaj nie ma mowy o nudnych wykresach. No chyba, że mówimy o krzywej Waszego pożądania.

Antek Zygan: Ja jestem Antek Zygan.

Ola Bzdęga: A jestem Ola Bzdęga i dzisiaj będziemy Waszymi prowadzącymi.

Antek Zygan: Rozsiądźcie się wygodnie, zaparzcie sobie kawkę albo herbatkę...

Ola Bzdęga: ...lub coś innego.

Ola i Antek: I zaczynajmy!

[przerywnik muzyczny]

Ola Bzdęga: Walentynki kojarzą nam się z miłymi słowami, ciepłymi gestami i przeważnie z czymś takim własnoręcznie robionym. Ale w tym roku na Uniwersytecie stwierdziliśmy, że Wasze walentynki, nasi drodzy słuchacze będziecie mogli wysyłać poprzez nasz formularz. Antoni, proszę powiedz mi, co tam ciekawego znalazłeś.

Antek Zygan: Okej, dobra, widzę, że zaczynamy tutaj bardzo szybko z pytaniem o walentynki. Pierwszą walentynką, którą dzisiaj przeczytamy jest walentynka od użytkownika NOMĆ - osoby wtajemniczone będą wiedzieć, dla głośnych dziewczyn - bardzo ogólnikowo: "Mama mnie nauczyła wysyłać dziewczynom Walentynki, dlatego w tym specjalnym dniu chciałbym życzyć wszystkiego najlepszego tym duszyczkom, którym dedykuje tę walentynkę, aby każda z Was mogła spokojnie przebrnąć przez zaliczenia i egzaminy - bez hałasu oczywiście xD. Aby płyn do spryskiwaczy zawsze dobrze pachniał. Aby mapa myśli wyglądała jak mapa skarbów, a nie jak mapa rozbudowy Katowic. Aby zawsze sobie pomagać nawet w tych najtrudniejszych chwilach. I oczywiście, aby te najtrudniejsze chwile nie powodowały w nas zachowania Morta.

Ola Bzdęga: Walentynka zbiorowa, ale życzenia jak najbardziej indywidualne do każdej z Was. Pozdro, love you all, NOMĆ.

Antek Zygan: Ola, nie wiem czy wiesz i nie wiem czy Wy wiecie słuchacze, ale ja prywatnie jestem ogromnym fanem serii Madagaskar i jestem ciekawy czy chodzi tutaj o Morta z Madagaskaru.

Ola Bzdęga: No myślę, że ma to jakiś potencjał. NOMĆ musisz się odezwać w komentarzach, czy o to właśnie chodziło.

Antek Zygan: I musisz nam wytłumaczyć koniecznie, czym jest zachowanie Morta.

Ola Bzdęga: Dobra, zobaczmy co tutaj jeszcze mamy ciekawego, bo wysłaliście naprawdę masę różnych walentynek; Od psychologa UE dla Centrum Dostępności, Marketingu i całej społeczności UE: "W tym szczególnym dniu przesyłam Wam ciepłe pozdrowienia i podziękowania za to co robicie każdego dnia, że tworzycie przestrzeń, w której można czuć się zauważonym, wysłuchanym i ważnym. To właśnie z takich drobnych gestów, otwartości i wzajemnego wsparcia buduje się prawdziwa wspólnota.

Antek Zygan: Niech nigdy nie zabraknie Wam tak wielkiej życzliwości, tej okazywanej innym, ale też tej kierowanej do samych siebie. A pewien Psycholog, który czasem przypomina o odpoczynku, równowadze i dbaniu o dobrostan, przesyła Wam dużo spokoju, uważności i powodów do codziennego uśmiechu".

Ola Bzdęga: Noo... My już mamy powód do uśmiechu, ponieważ zdaliśmy sesję.
Antek Zygan: Dokładnie tak, udało nam się i mamy nadzieję, że Wy też będziecie mieli pełno powodów do codziennego uśmiechu przy zdanej sesji. A jak już mówimy o sesji, to mamy tutaj bardzo ciekawą walentynkę dla miłośników nauki i praktyki, od Walentynki: "Jak powiedział Mahatma Gandhi: bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.

Ola Bzdęga: Zatem róbmy dalej pięknie swoje, czyli to co kochamy. Ku chwale Alma Mater. Kochamy Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach" i milion emotek.

Antek Zygan: No, tutaj jest naprawdę bardzo dużo emotek, potwierdzam.

Ola Bzdęga: Ale drodzy słuchacze do walentynek wrócimy jeszcze w dalszej części naszego podcastu. Na razie pozostawimy Was w delikatnym napięciu, żebyście mogli wyczekiwać dalszych odpowiedzi.

Antek Zygan: Tym razem na naszym Instagramie serduszka nie pojawiły się tylko pod postami, ale także w naszej ankiecie.

Ola Bzdęga: A już teraz, przy naszych studyjnych mikrofonach witamy Anię Różyczkę i Julkę Jurek.

Julka Jurek: Hejka!

Ania Różyczka: Cześć!

Julka Jurek: Jak wiadomo miłość ma różne scenariusze. Czasem to komedia, u niektórych czasem to dramat, a czasem totalny klasyk, który ogląda się co roku.

Ania Różyczka: Sprawdziliśmy, jakie tytuły według Was najlepiej pasują do walentynkowego klimatu. Przekonajmy się, co znalazło się na Waszej liście.

[przerywnik muzyczny]

Julka Jurek: Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to tytuł "Do wszystkich chłopców, których kochałam" - wszystkie części. Osobiście mam mega nostalgię do tych filmów, bo bardzo przyjemnie mi się je oglądało i uważam, że idealnie wpasowują się do tej tematyki miłosnej.

Ania Różyczka: Zgadzam się z Tobą, ponieważ to jest też fajny sposób na zrobienie sobie maratonu z drugą połówką, czy z przyjacielem. Z kim tam spędzacie walentynki i obejrzeć wszystkie 3 części naraz, do tego jedząc jakieś fajne przekąski.

Ola Bzdęga: Ja właśnie z moim chłopakiem od tamtego roku mamy tradycję, że chcemy sobie obejrzeć co Walentynki jedną część właśnie z tej serii. I uważam, że to jest naprawdę taka fajna tradycja oglądania czegoś co roku, nie wszystkiego na raz. Co roku człowiek może wynieść z każdej części coś innego i uważam, że naprawdę jest to bardzo wartościowe.

Ania Różyczka: Oczywiście w odpowiedziach nie mogło zabraknąć takiego klasyka jak "Dirty Dancing".

Julka Jurek: Osobiście uwielbiam ten film. Oglądałam go nieraz z mamą, gdyż jest również wielką fanką. Lubię go dlatego, że on łączy w sobie i miłość, i taniec i też wakacyjną przygodę - jeśli dobrze pamiętam, więc wszystkie takie elementy łączą się idealnie w całość na taki filmowy wieczór.

Ania Różyczka: I umówmy się Patrick Swayze w tym filmie wymiata.

Julka Jurek: O tak. Dla tych, którzy wolą toksyczne love story zamiast słodkich komedii romantycznych, czyli sytuacja typu "it's complicated", mamy tytuł "Saltburn".

Ania Różyczka: Może większość go kojarzy, ponieważ można uznać, że obił się dużym echem wśród ludzi przez różne sceny. Jednakże ja na przykład go nie widziałam.

Julka Jurek: Ja też go nie widziałam. Kojarzę tylko ten tytuł ze względu na to, iż gra tam Jacob Elordi.

Ania Różyczka: Jak już wspomniałaś o tym aktorze, mogę także powiedzieć o filmie, który dopiero wyjdzie, czyli "Wichrowe Wzgórza". Znalazł się on także w naszej ankiecie. Muszę przyznać, że widziałam go przedpremierowo i zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Trzyma w napięciu, emocji jest bardzo dużo, a połączenie Jacoba Elordi i Margot Robbie tworzy aurę naprawdę wielkiej miłości i takiej namiętności wśród ludzi.

Julka Jurek: Czyli Ania po prostu chce przekazać, że jeśli nie macie planów jeszcze na Walentynki, to możecie udać się do kina właśnie na ten film. Ja osobiście w Walentynki najchętniej włączyłabym "Pamiętnik" albo "Titanica", a Ty Ania?

Ania Różyczka: Też bym włączyła Titanica, ponieważ uwielbiam ten film i nie ważne ile razy go widzę, zawsze przeżywam go tak, jak za pierwszym razem.

Julka Jurek: Mam to samo, bo mimo, że wiem jak ta historia się kończy, to za każdym razem potrzebuję masę chusteczek, bo strasznie się wzruszam.

Antek Zygan: Ja szczerze mówiąc za każdym razem mam nadzieje, że ten Titanic nie zatonie.

Ania Różyczka: Albo nagle magicznie na tych drzwiach zrobi się też miejsce dla Jacka.

Antek Zygan: Pomijając fakt, że było dla niego miejsce.

Ania Różyczka: Oj to już był problem Rose. A z produkcji stricte streamingowych mogłabym też polecić trylogię "The Kissing Booth", która swojego czasu była naprawdę popularna i uważam, że jest to taki film właśnie na odmóżdżenie się, niekoniecznie ma jakąś wspaniałą fabułę.

Julka Jurek: Czy obsadzenie Jacoba Elordiego wpływa na nasz wybór dzisiejszych propozycji?

Ania Różyczka: No to chyba nie jest przypadek, po prostu go lubimy, tak.

Julka Jurek: Dzięki Wam mamy naprawdę wiele ciekawych propozycji filmowych, które idealnie wpisują się w klimat Walentynek. Od wzruszających i romantycznych historii po te pełne napięcia i intrygi, czyli wszystko, co może sprawić, że wieczór będzie wyjątkowy i idealny na spędzenie go z drugą połówką.

Ania Różyczka: Wasze odpowiedzi pokazują też, że w Walentynki każdy ma swój sposób na miłość. Niektórzy wolą taniec i śpiew, inni mocne emocje i poruszające dramaty.

Antek Zygan: Ale w ogóle żeby do tej miłości dotrzeć, to na samym początku trzeba kogoś poderwać.

Ola Bzdęga: Dlatego kolejnym pytaniem z naszej ankiety były najgorsze teksty na podryw.

Antek Zygan: Ania i Jula - oddajemy Wam głos.

Julka Jurek: Wybrałyśmy dla Was te perełki, które absolutnie nie powinny zadziałać. A jednak ktoś kiedyś uznał, że to świetny pomysł, żeby je wypowiedzieć na głos.

Ania Różyczka: Gotowi? No to przeczytajmy te diamenty z ankiety. Pierwszy tekst to totalny hit. Słuchajcie tego: "Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy mam przejść jeszcze raz?"

Julka Jurek: Nie oszukujmy się, ale każdy z nas słyszał też takie typowe teksty typu: "Bolą Cię nogi, bo chodzisz mi cały dzień po głowie" lub też...

Ania Różyczka: "Bolało jak spadałaś z nieba".

Ola Bzdęga: Albo "Kręcisz mnie jak mikrofalówka talerz".

Antek Zygan: To ostatnie jest iconic.

Julka Jurek: Jesteśmy po egzaminach, więc widzę, że znalazł się tu tekst: "Jesteś jak sesja. Stresujesz mnie, ale nie mogę o Tobie zapomnieć".

Antek Zygan: Tematycznie, tematycznie.

Ola Bzdęga: A dla mnie jako miłośniczki gotowania tekst: "Twój tato musi być piekarzem, bo fajna z Ciebie bułeczka" - pasuje idealnie.

Julka Jurek: Jest też wersja męska: "Czy Twoi rodzice są piekarzami? Bo zrobili z Ciebie niezłe ciacho".

Razem:[śmieją się]

Antek Zygan: Mocne, mocne.

Julka Jurek: Ogólnie Antek to... Jesteś taki gorący, że z dziewczynami chyba musimy zadzwonić po straż pożarną.

[odgłosy świerszczy]

Antek Zygan: I chyba, chyba na tym zakończymy czytanie Waszych odpowiedzi z naszej ankiety.

[przerywnik muzyczny]

Ola Bzdęga: Antek, jak się teraz czujesz?

Antek Zygan: No mówiąc szczerze, Julka mnie troszeczkę onieśmieliła. Tak czy inaczej, kochani, przy naszych radiowych mikrofonach obecnie trwają zmiany i zmiany.

Ola Bzdęga: A my teraz wracamy do najważniejszej kwestii, jaką jest czytanie walentynek. Duża część z Was wcieliła się w rolę Lary Jean i napisała własne walentynki. Antek, co tam mamy?

Antek Zygan: Z tego co widzę w naszym formularzu, mamy tutaj walentynkę od Słoneczka dla Moni: "Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Myślałem, że chodzi o nasze charaktery lub podejście do kilku spraw, a nie, że tak ciężko będzie wytrzymać do następnego spotkania. Cieszę się, że się mamy. Wszystkiego najlepszego Monia".

Ola Bzdęga: Przechodząc do kolejnej walentynki... Zaraz znajdziemy coś ciekawego. Mamy tutaj, tego się nie spodziewałam, nawet w klimacie kpopowym. Antek, zobacz!

Antek Zygan: Czekaj. Dobra, faktycznie jest - walentynka od Zbója dla Olive oil! Na górze Jungkook, na dole oliwa, przy Tobie każda chwila jest jakaś szczęśliwa.

Ola Bzdęga: Nie wierzę, że nawet w tym podcaście K-pop nas nie opuszcza.

Antek Zygan: Nie opuszcza nas i myślę, że Army, która dostała tę walentynkę, naprawdę będzie szczęśliwa.

Ola Bzdęga: Generalnie relacje miłosne nie są łatwą sprawą i nie zamykają się tylko w social mediach.

Antek Zygan: Jedne to green flagi, jak Taylor Swift i Travis Kelce, a drugie to red flagi, jak śpiewała Rosie z Blackpink.

Ola Bzdęga: Żeby nie pogubić się w tym labiryncie uczuć, oddajemy głos osobie, która na relacjach i emocjach zna się lepiej niż my.

[przerywnik muzyczny]

Elżbieta Koziak: Z tej strony Elżbieta Koziak, a ze mną w naszym AS radiowym studiu jest wyjątkowy gość - Mateusz Olek, Psycholog Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Dzień dobry Panie Mateuszu.

Mateusz Olek: Dzień dobry, cześć.

Elżbieta Koziak: Cała nasza audycja toczy się wokół walentynkowego tematu, stąd chciałabym poruszyć z Panem tematykę emocji, które dotyczą nas wszystkich. Pojawiają się bardzo szybko, intensywnie, często są dla nas bardzo wyjątkowym przeżyciem, ale zdarza się jednak, że czasem mamy wątpliwości co do danej relacji albo zauważamy takie sygnały, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Stąd nasuwa mi się pytanie, jak odróżnić prawdziwe uczucia od chwilowego zauroczenia i dlaczego czasem zakochujemy się w niewłaściwych osobach?

Mateusz Olek: To może tak po kolei, bo wspomniałaś o emocjach, o uczuciach. Jest jeszcze nastrój i to się troszeczkę różni, potrafi się różnić między sobą, chociażby czasem trwania, intensywnością, nie? Emocja jest dosyć taka mocna, ale krótkotrwała i wydaje mi się, że też odpowiadając na Twoje pytanie, czym się może różnić to zauroczenie od zakochania - wydaje mi się, że zauroczenie opiera się głównie na takim peaku emocji, że my patrzymy na kogoś, mówimy sobie wow, ale ten ktoś jest przystojny, ale on jest albo ona inteligentny, inteligentna. I wydaje mi się, że wtedy rodzi się takie zainteresowanie tą drugą osobą. Czym różni się takie zauroczenie od zakochania czy miłości? Bo ja lubię rozróżniać takie trzy fazy: zauroczenie, zakochanie, miłość. Wydaje mi się, że właśnie tą intensywnością i też troszeczkę świadomością siebie i tej drugiej osoby. No bo zobacz, jak poznajemy daną osobę, powiedzmy, że jesteśmy gdzieś na imprezie, tańczymy, ktoś nam wpada w oko, no to zazwyczaj tworzą się takie powierzchowne emocje właśnie, nie? Ale ktoś przy kimś się dobrze czuje, ale on na mnie działa. I nagle ja czuję taką radość, taką ekscytację. Ale my się nie zastanawiamy, czy ta osoba to będzie mój partner życiowy, jakie on ma wartości. Więc wydaje mi się, że w tym zauroczeniu my bardzo powierzchownie patrzymy na tę osobę, nie? Wchodzimy, być może, potem w relację z tą osobą, mając jakieś już pewne oczekiwania, mając już jakieś wyobrażenia na tę osobę, ale często my sobie dużo dopowiadamy, my sobie idealizujemy, skupiamy się na plusach, a na tych minusach, już nie zawsze. Bardziej podchodzimy do tego: dobra, to ja go zmienię, to on się zmieni. Nie wiem, jak pali fajki, no to ja go oduczę palenia, dla mnie rzuci - to wiele razy słyszałem. Tylko, że my potem wchodzimy w tą relację, jesteśmy w niej i zaczynamy się zastanawiać nad innymi filarami. Bo też czym różni się, czym ja tak rozróżniam z rozmów ze studentami czy z ludźmi w gabinecie, to wydaje mi się, że taki prawdziwie dojrzały związek, już taka miłość jest oparta na kilku filarach. My wchodząc w taką fazę zauroczenia, opieramy się głównie na tym, czy ktoś nam się podoba, jakie zrobi na nas wrażenie. Nie zawsze zastanawiamy się, jakie ten ktoś ma wartości. To dopiero potem, potem dopiero wychodzi. I ja bardzo często to porównuję do takiego zauroczenia w gimnazjum, nie? Jak patrzymy na kogoś i mówimy wow, ale on jest przystojny, albo ona jest ładna, śliczna, piękna, no to bądźmy może razem. Potem idziemy do liceum, zastanawiamy się, a jakie ty masz wartości? A co ty chcesz robić w życiu? A może ty nie chcesz iść do pracy, tylko nie wiem, wolisz siedzieć u rodziców. I tutaj nam się już troszeczkę pojawiają rozbieżności. Potem gdzieś już, jak jesteśmy właśnie na studiach, czy po studiach, pytamy okej, jakie masz wartości, ale jakim ty chcesz być człowiekiem, co ty chcesz w życiu robić? Patrzymy na tę osobę, czy ona o nas dba. Budujemy sobie troszeczkę tą relację na kilku filarach. I tak wracając do Twojego pytania czym to się różni? Myślę, że świadomością siebie, świadomością osoby, z którą jesteśmy i takim stawianiem na ten związek coraz większej ilości filarów. To jest trochę tak, jak ktoś opiera całe swoje życie na jednej wartości, powiedzmy nie wiem, na pracy. Co wtedy, gdy ta praca runie? Co wtedy, gdy nie możesz pracować? Kim jesteś? Jakim jesteś człowiekiem? Co to o Tobie mówi? Więc jeżeli ja na zauroczeniu opieram ten związek, tylko i wyłącznie na tym, że ktoś mi się podoba, no to to może troszeczkę minąć po czasie. Miałem takiego profesora na uniwersytecie, że on przyszedł, spojrzał na taką parę w pierwszym rzędzie i powiedział: daję wam sześć lat. Oni nie wiedzieli, o co chodzi. Potem się okazało, że takie zauroczenie chemicznie, miłość, trwa ponoć według neurobiologów do sześciu lat, w okolicach sześciu lat. Nie weryfikowałem tych danych, od razu mówię, bardziej się opieram na tym, co powiedział. Ale pomyślałem wtedy też o tym, że jeżeli my sobie nie tworzymy pozostałych takich nóg, pozostałych filarów, to ten związek może runąć. No bo zobacz, jak ja się opieram na tym, czy ktoś mi się podoba, ok. Zawsze znajdzie się ktoś, kto może mi się podobać bardziej, nie. I sorry, bo może to tak nie każdy dopuszcza do świadomości, ale tak się dzieje. Tylko jeżeli ja sobie pomyślę, że czekaj, czekaj, no dobra, może ktoś jest bardziej przystojny, może ktoś jest, jakaś kobieta, która jest ładniejsza, ale ja wiem, że nikt o mnie tak nie zadba jak ta osoba, że z nikim mi się nie rozmawia tak jak z tą osobą, że to jest mój ziomek, że to jest mój przyjaciel, że ja mogę grać w gry komputerowe z tą osobą, że ja mogę też siedzieć, płakać przy niej, milczeć, być sobą, ale ja mogę też z nią porozmawiać, nie wiem, o fizyce kwantowej, no to budują nam się różne filary tego związku i wtedy nie polegam na tym jednym filarze, który może się zachwiać, może upaść. Tylko ja mam jeszcze szereg innych wartości, filarów w tej relacji, która już świadczy o takiej, myślę, dojrzałej miłości.

Elżbieta Koziak: Chciałabym zapytać teraz o funkcjonowanie związku z takiego bardziej studenckiego punktu widzenia. Wiadomo, mamy okres sesji i często studenci zmagają się z takim zmęczeniem, przebodźcowaniem. Jak sobie radzić w tym związku, odczuwając tak silne i dość negatywne emocje, żeby nie wylewać tego na drugą osobę i żeby ten związek nie tracił na tej sytuacji.

Mateusz Olek: Okej, no to tutaj już wchodzimy w taką kwestię troszeczkę regulowania emocji. To znaczy czy ja w zdrowy sposób jestem w stanie poradzić sobie z regulacją moich emocji. To znaczy wiesz, teraz czuję zmęczenie sesją, ale potem mogę czuć zmęczenie pracą, zmęczenie tym, że muszę wstawać do dziecka 3 razy, żeby tylko 3 razy, w ciągu nocy. I jeżeli my mamy wypracowany taki system, że my się wyżywamy na tej osobie, że my jakby wylewamy całe to wiadro pod tytułem jest mi ciężko na drugiej osobie, no to chyba niekoniecznie. Bardzo, bardzo ważne jest znalezienie sobie znowu innych filarów. To znaczy jest mi ciężko, to co ja wtedy robię? Czy ja wtedy wyżywam się? Czy ja wtedy idę na przykład pobiegać? Wiesz, jakby dużo ludzi też, może starszych, ucieka w alkohol, chociaż studentów też. Ja znam osoby w wieku studenckim, nawet młodsze, które uciekają się do alkoholu. Bo zobacz alkohol bardzo fajnie spełnia tą funkcję, że ja niweluje napięcie, że te problemy na chwilę znikają, ale to jest wszystko, to jest trochę jak emocja. To jest taki odwrotny peak w dół. Ale długoterminowo jednak one cały czas są. Więc ja muszę się nauczyć troszeczkę radzić ze sobą. Ja muszę znać siebie, ja muszę wiedzieć, że okej, jest mi ciężko. To na przykład mi personalnie bardzo często pomagała piłka nożna. Ja wtedy byłem, pobiegałem, powyżywałem się gdzieś tam fizycznie, porywalizowałem z chłopakami i było okej. Ale to nie musi być, to może być bieganie, aktywność fizyczna jest świetna. To może być też właśnie poleganie na innych wartościach w życiu. No bo jeżeli mi jest ciężko z sesją, jeżeli to jest dla mnie ciężkie, to warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czemu mi jest ciężko? Czy ja czasem nie mam wizji, że jak ja nie zdam tego egzaminu, to to już jest koniec, to już ja sobie nie ułożę życia, to będzie bezrobocie, to już nic dobrego mnie nie spotka, nie? Więc takie przewartościowanie to przede wszystkim znalezienie dobrych sposobów na radzenie sobie ze stresem, z emocjami. Zrobienie sobie takiego rachunku sumienia, jak ja sobie radzę z emocjami. Wypracowanie zdrowych sposobów i przy okazji dbanie o to, żeby ten partner był partnerem, a nie kimś, kto musi o mnie zadbać, poradzić sobie z moimi, bo to są moje emocje, mogę się dzielić z partnerem, ale ja nie oczekuję, że słuchaj, na przykład chciałbym iść na siłownię, ale mi się nie chce. Weź coś zrób, żeby mi się chciało. No nie, ja jestem dorosły, więc możemy iść ewentualnie razem na siłownię. On może być moim motorem napędowym, ale to są trochę moje emocje, o które ja muszę zadbać i z którymi ja muszę sobie poradzić, po to, żeby nie przelewać ich na partnera. Czyli podsumowując jak to zrobić? Wydaje mi się, że to jest ciężka praca nad sobą, nad swoją świadomością, nad szukaniem zdrowych sposobów, nad tym, żeby być tego świadomym, że to nic nie daje. Jak ja nie wiem, wyżyje się na tym partnerze, więc tak.

[przerywnik muzyczny]

Elżbieta Koziak: Walentynki są dość trudnym czasem dla większości singli. Sama wiem z doświadczenia, że ta data była dla mnie takim kamieniem milowym, że już bym chciała kogoś mieć, spędzać te Walentynki i nie być sama. Stąd moje pytanie, jak je przeżywać w sposób wartościowy, wspierający naszą psychikę będąc właśnie singlem?

Mateusz Olek: Ciekawe pytanie. Wydaje mi się, że warto sobie tutaj odpowiedzieć na pytanie dlaczego chciałabym je spędzać z kimś, co jest takie ważne dla mnie? Dlaczego nie sama? Ale wydaje mi się, że jest takie bardzo znane powiedzenie krążące, myślę, że w social mediach i nie tylko, że aby być z kimś, należy pokochać trochę siebie prawdziwie. To jest zasada samolotu. Bardzo często sprawdza się w relacjach rodzinnych, tak że żeby być dobrym rodzicem, rodzic musi najpierw dobrze żyć sam ze sobą, żeby tą miłość przelać na dziecko. I ja się podpisuję pod tym dwoma dłońmi, nogami i całym moim jestestwem, ponieważ ja jestem w stanie dać drugiej osobie wtedy tą prawdziwą, taką miłość autentyczną, kiedy ja też sam ją otrzymuję. I to najlepiej, żeby to była miłość, która płynie ode mnie. Czyli trochę jest taki frazes, żeby wejść w relację z drugą osobą, trzeba pokochać siebie. Ale warto odpowiedzieć sobie na pytanie, po co jest mi ta druga osoba? Czy ja tęsknię za bliskością? Czy ja po prostu chciałabym być z kimś, z kimkolwiek, czy po prostu zaspokoić potrzebę bliskości? Jeżeli potrzebę bliskości, to ja mogę się zastanowić, jak ja mogę ją inaczej zaspokoić. Bo ja mogę potrzebę bliskości zaspokoić, na przykład spędzając ten czas ze sobą, mogę sobie zrobić randkę sama ze sobą, mogę wtedy zrobić rzeczy, które lubię. Pomalować paznokcie, zadbać o siebie, iść do spa, postawić na siebie. I dla mnie taka randka z samym sobą też jest wartościowa. Bo ja mogę odkryć, co ja lubię, co ja mogę robić sama i po co mi właściwie jest ta druga osoba? Jaki jest cel tego, żeby być z drugą osobą?

Elżbieta Koziak: Stąd też 13 lutego obchodzimy Dzień Kochania Siebie, a 15 lutego znowu Dzień Singla. No cóż, dziękuję Panie Mateuszu za niezwykle inspirującą rozmowę. Mam nadzieję, że da wiele do myślenia innym naszym słuchaczom i pozwoli na głębsze spojrzenie na obchodzenie tych wszystkich dat od 13 do 15. Żeby to właśnie nie było niezwykle medialnym i komercyjnym świętem, tylko żebyśmy przeżywali też takie rzeczy na co dzień i Walentynki na co dzień i też takie kochanie siebie z dnia na dzień, żeby to nie było jedno tylko święto w roku, tylko żebyśmy przeżywali to przez cały czas.

Mateusz Olek: Dokładnie tak. Ja też bardzo serdecznie dziękuję. Chciałbym tylko podkreślić, żeby nie uogólniać tego podcastu za bardzo, żeby jednak patrzeć na to, że każdy ma takie indywidualne predyspozycje, każdy jest inny i dla każdego coś innego się sprawdzi. Dzięki bardzo.

[przerywnik muzyczny]

Ola Bzdęga: Od miłostek do miłostek, a teraz czas na serię Walentynek od Zbója.

Antek Zygan: Bo nie wiem czy dacie wiarę, ale jeden z naszych słuchaczy wysłał aż 4 walentynki.

Ola Bzdęga: Pierwszą z nich jest walentynka do Kini: na górze tramwaj, na dole pierniki, jak Cię widzę, to mam motylki. Kolejna do Julki K.: na górze Golec uOrkiestra, na dole baza, jak Cię widzę, to wszystko się zgadza.

Antek Zygan: Dla Julii L. do której serce bije mu coraz czulej: na górze róże, na dole konie, jak Cię widzę, to mi serce płonie.

Ola Bzdęga: I ostatnia dla Olguni: na górze hobby horse, na dole Tabita, a między nami iskra ukryta. Powiedz mi Antek, jak często chodzisz na randki?

Antek Zygan: Dobre pytanie, bo praktycznie, praktycznie nie chodzę. Praktycznie wcale.

Ola Bzdęga: Jak to? Nie wierzę.

Antek Zygan: No niektórym ciężko uwierzyć, ale niestety jest jak jest. Nie mam ani stażu randkowego, ani związkowego. Jak to u Ciebie wygląda?

Ola Bzdęga: Wiesz co, ja w sumie każde moje spotkanie z chłopakiem traktuje jako taką randkę. Nie umawiamy się konkretnie, że na przykład, to spotkanie idziemy tu i tu i to jest randka, tylko po prostu tak płynnie to bym bardziej powiedziała. Więc w sumie tak raz, dwa razy w tygodniu można powiedzieć, że chodzę na randki.

Antek Zygan: Okej, dobra, to skoro masz ten powiedzmy staż, powiedz mi, czego nie robić na pierwszej randce?

Ola Bzdęga: Może ja jestem za mało wymagająca, ale uważam, że na pierwszej randce to dziewczyna nie powinna wybierać miejsca, do którego się idzie, tylko to raczej chłopak powinien jakby narzucić tor randki, co będą robić, czy pójdą na jedzenie, czy pójdą na przykład do kina. Myślę, że to jest takie właśnie, żeby to była taka bardziej nieoczywista rzecz.

Antek Zygan: Poczekaj, poczekaj, zanotuję. Potrzebujemy trochę zwolnić. Okej, a co sądzisz o tym, żeby na przykład przynosić kwiaty na pierwszą randkę? Przesada, czy nie?

Ola Bzdęga: Szczerze? Ja jestem miłośniczką kwiatków i uważam, że to jest fajne. To jest taki miły gest, który niekoniecznie zawsze musi być romantyczny, bo tak na dobrą sprawę teraz dużo dziewczyn same sobie kupuje po prostu kwiaty, więc uważam, że to nie jest żadna jakaś obciachowa rzecz albo coś takiego.

Antek Zygan: Czyli tak jak śpiewała Miley Cyrus "I can buy myself flowers".

Ola Bzdęga: Tak!

Antek Zygan: No, a jeżeli już jesteśmy przy temacie czego nie robić lub czego nie mówić na pierwszej randce, to połączymy się z Julą i Anią, które gościły w naszym studiu wcześniej, a na kampusie pozwoliły studentom zabawić się w Lanę z "Too Hot to Handle", żeby porozmawiać o tym, czego nie robić lub nie mówić na pierwszej randce.

Ola Bzdęga: Halo, halo, dziewczyny! Słyszycie nas?

Julka Jurek: Dokładnie tak! Jesteśmy w budynku A i pytamy naszych studentów…

Ania Różyczka: ...jakich zachowań unikać na pierwszej randce.

Student 1: Moim zdaniem głupim pomysłem jest zamówienie jakiegoś śmierdzącego jedzenia typu zupa cebulowa czy zupa czosnkowa. A czego nie mówić? No to zależy jaka jest druga połówka. Trzeba ją poznać i dopiero wtedy się rozwinąć. I zrezygnować z tych tekstów na podryw, bo to jest tandetne, no.

Student 2: No to zdecydowanie na pierwszej randce nie powinno tak wyglądać, że... bo to z reguły mężczyzna zaprasza kobietę na pierwszą randkę, więc powinien za nią zapłacić. A jeżeli nie zapłacił to troszkę słabe zachowanie z jego strony. No i to mi się wydaje, że taka najgorsza rzecz jaką można zrobić.

Studentka 1: To na pierwszej randce, na pewno bardziej z rzeczy, które trzeba robić, to dużo wypowiadać się o sobie i też poznawać drugą osobę, bo to jest jednak najważniejsze. Dlatego też na przykład randki w kinie nie są dobrą opcją, bo jednak ogląda się tylko film, a jest bardzo mało wypowiedzi razem, poznawania się, bo po to są pierwsze randki, żeby się poznawać.

Student 3: Wydaje mi się, że z rzeczy, których się nie powinno robić, pod niektórymi względami jestem tradycjonalistą, więc wydaje mi się, że nie powinno się kazać drugiej osobie płacić za siebie na pierwszej randce. Wydaje mi się, że to jest taka miła tradycja i taki kochany gest. A czego się nie powinno mówić? Wydaje mi się, że nie powinno się mówić tylko o sobie. Powinno się też posłuchać drugiej osoby i poznać ją. Tak z racji tego, że to pierwsza randka w końcu.

Studentka 2: Totalnym takim, że nie, to jak chłop mi mówi, że pije kraftowe piwo [śmieje się]. Nie wiem, ej dobra, nie usuńcie to. [śmieją się]

Student 4: Jeśli chodzi o rzeczy, których nie można mówić, no to moim zdaniem, mnie przynajmniej osobiście bardzo odrzuca takie podejście bez ambicji trochę do życia, w ten sposób. No i wszelakie głupie zachowania, których wolałbym unikać w związku w przyszłości. Jeśli można je zauważyć na pierwszej randce, no to to bym skreślił. Znaczy nie skreślił, drugiej by pewnie nie było, w momencie, w którym nie wiem, czułbym, że to nie wyjdzie.

Ania Różyczka: Dziewczyny, powiedzcie mi czego nie mówić lub nie robić na pierwszej randce?

Studentka 3: Wydaje mi się, że dużo wspominać o swoim byłym. No i też tak nie przechwalać się tym jakim się jest.

Studentka 4: No to ja również się zgadzam, że nie opowiadać o swoich byłych. I też uważam, że słabe będzie przedstawienie się od razu ze strony jakichś wad, zamiast opowiadać o zaletach. To opowiadanie na początku o wadach, no bo to od razu moim zdaniem skreśla daną osobę.

Studentka 5: Wydaje mi się, że mówić coś w stylu jestem syneczkiem mamusi i utrzymują mnie rodzice.

Julka Jurek: Okej, a według Ciebie?

Studentka 6: Nie wiem, jakiś takich może przypałów?

[przerywnik muzyczny]

Antek Zygan: Dziękujemy Wam bardzo dziewczyny za relację z kampusu i słyszymy się już za moment. A teraz porozmawiajmy chwilę. Ola, jak wygląda Twoja wymarzona randka?

Ola Bzdęga: Moja wymarzona randka? Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to wyjazd nad morze. Taki totalnie spontaniczny. Jakby mi chłopak mój napisał w tym momencie, że za 10 minut mamy pociąg i jedziemy nad morze bez żadnego zastanowienia, ja po prostu biegnę na pociąg i jedziemy. Taki właśnie wschód słońca nad morzem, jakieś może śniadanko delikatne przy tym, chociaż to już bardzo w ogóle odpłynęłam od jakichś realiów, ale no... pojechanie nad morze. Myślę, że takie właśnie spontaniczne, albo po prostu jakaś taka spontaniczna podróż, to by była taka moja wymarzona randka.

Antek Zygan: Okej, czyli rzucasz słuchawki ze studia i lecisz nad morze?

Ola Bzdęga: Tak, właśnie już to robię. Wiesz co, właśnie Kuba dzwoni, to już jadę. A dla Ciebie?

Antek Zygan: Kurczę, no powiedzmy sobie szczerze, jak już mówiliśmy wcześniej, nie mam zbyt dużego stażu randkowego. Natomiast wydaje mi się, że taka pierwsza rzecz przychodząca mi do głowy, to też jest wyjazd, tylko tutaj w góry. Na przykład nie wiem, czy tutaj nie pomylę teraz nazw, ale Dolina Gąsienicowa.

Ola Bzdęga: Jezus piękna, tak.

Antek Zygan: W maju.

Ola Bzdęga: A to jest Hala Gąsienicowa przypadkiem?

Antek Zygan: Nie jestem pewien dokładnie, ale właśnie takie miejsce, tylko właśnie żeby wszystko było w rozkwicie i jeszcze najlepiej, żeby sobie porobić fotki. Dziennikarstwo mi uderzyło do głowy, wiem.

Ola Bzdęga: I TikTok.

Antek Zygan: Też między innymi. Ale tak, albo wyjazd, albo na przykład składanie klocków.

Ola Bzdęga: Szczerze? Taka drobnostka. A mi się wydaje, że to też najbardziej cieszy człowieka. Małe gesty, małe rzeczy. To nie musi być jakieś wielkie wow, ale takie właśnie przede wszystkim szczere, żeby to było.

Antek Zygan: Tak, no powiem szczerze, że ja jestem akurat osobą, która jest dosyć mocno aktywna sportowo, więc fajnie byłoby na przykład z dziewczyną sobie pojechać, dajmy na to, nie wiem, na rowery, albo na rolki, albo na łyżwy, albo no, nie mogę tutaj powiedzieć pójść na basen, bo to jest dosyć kontrowersyjny temat, żeby iść na randkę na basen.

Ola Bzdęga: No to jest takie dosyć ciężkie, tak samo jak dużo ludzi mówi, że nie chodzi się na pierwszą randkę do kina. Nie wiem, co Ty o tym sądzisz?

Antek Zygan: Szczerze mówiąc nie wiem, czy nie chodzi się. W kinie się za mało gada. W sensie nie gada się w ogóle, więc to jest ten problem.

Ola Bzdęga: Jak chcesz się z kimś poznać, no to raczej właśnie lepiej iść na kawę albo coś zjeść. Chociaż wszystko jest teraz kontrowersyjne i nie wiadomo jak do tego wszystkiego podejść - jak do miłości w sumie.

Antek Zygan: A w sumie mówiąc o wychodzeniu gdziekolwiek, wszystko jest teraz bardzo drogie od tego zacznijmy i skoro jesteśmy na Uniwersytecie Ekonomicznym, to chciałbym tutaj taką ciekawostkę przytoczyć, że według wyników badań firmy GE Money, mieszkańcy Singapuru należą do osób, które wydają najwięcej pieniędzy w Walentynki i 60% z nich twierdzi, że w okresie poprzedzającym Walentynki wyda około od 100 do 500 dolarów.

Ola Bzdęga: Naprawdę? Szczerze, bardziej bym powiedziała, że może osoby ze Stanów są takie właśnie rozrzutne, a tu Singapur.

Antek Zygan: Naprawdę to jest mocny, mocny statement, że się kogoś kocha.

Ola Bzdęga: No to już by można powiedzieć podchodzi pod mini zaręczyny pieniężne. A teraz wracamy do naszych dziewczyn, czyli Julii i Ani, które rozmawiają z Wami, czyli naszymi studentami Uniwersytetu Ekonomicznego.

Antek Zygan: Halo, halo! Dziewczyny, o co tym razem pytacie?

Ania Różyczka: Teraz zapytamy studentów, co ich totalnie do kogoś przyciąga...

Julka Jurek: ...a co sprawia, że od razu mają ochotę nacisnąć przycisk: Thank you, next.

Ania Różyczka: Czyli tak zwane green flagi i red flagi w relacjach.

Student 1: Dużo jest red flagów w relacji, ale jakie są konkretnie to nie przygotowałem sobie. [śmieje się] Ojeju.

Julka Jurek: A tak na przykład pierwsze co Ci przychodzi do głowy.

Student 1: Nie jest moim zdaniem red flagiem to, że na przykład druga połówka nie chce rachunku na pół. Jeżeli ktoś zaprasza, to płaci. Ale green flagiem jest na przykład, jeżeli wychodzi taka inicjatywa, że możemy podzielić rachunek na pół, że to jest spoko, uczciwe itd. Więc to jest moim zdaniem green flag.

Studentka 1: Green flagi to na przykład względem mężczyzn muszą być dżentelmenami przy pierwszej randce, no bo nikt nie chce chodzić z osobą niemiłą, bądź takim zbyt dużym ego topem, że tak powiem.

Student 2: No to największym błędem red flagiem to może być stawianie na pieniądze w związku, bo jednak związek bardziej polega na zaufaniu, czułości, miłości niż stawianie na pieniądze. Oczywiście też są ważne pieniądze, ale zdecydowanie są to są sprawy drugorzędne, a green flagiem, no to miłość i czułość. Tak mi się wydaje osobiście.

Student 4: Na pewno jeśli chodzi o rzeczy, które by mi zaimponowały, no to taki, że ta osoba wie co chce, ma takie ambicje, właśnie co do życia, co to wcześniej mówiłem, że wie mniej więcej co chce robić i jeśli ta osoba mnie zaciekawi, no to tu już jest duży plusik, no bo nawet w kontekście samej znajomości jest to świetna sprawa. Analogicznie jeśli chodzi o red flagi, no to jeśli ta osoba nie ma właśnie czegoś takiego, to to mnie trochę na zasadzie tak jak mamy osoby, które mają po dwadzieścia kilka lat i w sumie dalej nie wiedzą, co chcą ze sobą robić, nie mają powiedzmy jakichś wyznaczonych celów w pracy i tak dalej, to to jest trochę takie średnie. No i wszelakie głupie zachowania i wpychanie swojej osoby, tak jak wcześniej mówiłem do swojego życia za mocno.

Studentka 2: Jak ktoś jest taki chyba zbyt władczy, że chce mieć przede wszystkim większą kontrolę nad Tobą niż Ty możesz. Ważna jest też wolność związku. Jak na moje.

Studentka 6: Jak na przykład zauważasz, że ktoś manipuluje.

Julka Jurek: Ok, a w takim razie taka pozytywna strona. Co uważacie jako green flag?

Studentka 5: Wydaje mi się, że ktoś, kto może się Tobą zająć. Nie mówię tu konkretnie, że macie cały czas wysłuchiwać z Tobą, ale może zaplanować coś i ma na pewno ambicje. To jest ważna ambicja.

Studentka 6: Myślę, że jak ktoś się opiekuje, to może potrafi Ci pomóc, jeśli naprawdę masz ciężki problem.

Studentka 7: Mocnym takim red flagiem, wydaje mi się, że jak jest osoba, która Cię bardzo nie wspiera i nie chce Twojego sukcesu.

Student 4: Moim zdaniem red flagiem największym u mężczyzn głównie jest brak jakichkolwiek ambicji, jeżeli w wieku już dorosłym nie są w stanie zapewnić i sobie i drugiej osobie jakiejkolwiek odpowiedzialności i nie mają żadnego planu na siebie, no to to jest dla mnie ogromny red flag.

Ania Różyczka: Dobra, a teraz patrząc na pozytywy związku, co według Was będzie takim green flagiem? Po prostu jak byście to zobaczyły w tej drugiej osobie, to po prostu jesteście od tej osoby?

Studentka 5: Okej, nie wiem czy coś jest takiego wyjątkowego, ale na pewno ja lubię jak ktoś tak bardzo się troszczy i pokazuje to, że się stara o Ciebie.

Studentka 4: Tak, dla mnie tak samo. Jeżeli chodzi o wygląd to dla mnie zawsze musi być brunetem. To jest jakaś taka rzecz, którą mam w sobie od zawsze, że ja uwielbiam brunetów, więc przede wszystkim brunet. A tak ogólnie z zachowania, no to myślę, że taka ambicja, pokazywanie tego, że Ci zależy, właśnie staranie się od samego początku. No i generalnie nawet nie przerywanie tego, nawet jeżeli już udało się nam umówić, to żeby dalej ta osoba się starała, pokazywała, że jej zależy i była taka bardzo emocjonalna w tej relacji.

Student 5: Jako green flag w związku? Nie wiem, otwartość, szczerość i takie rzeczy.

Julia Jurek: A jako red flag w takim razie?

Student 5: Jako red flag? No to myślę, że przede wszystkim przeciwieństwo. Jakaś skryta osoba, która nie chce się dzielić swoimi problemami, zdecydowanie to.

Student 2: Dobre pytanie. Nie, wydaje mi się, że nie ma takich konkretnych red flagów, bo wszystko jest chyba do przepracowania i uważam, że nie należy skreślać osoby jakby z racji na jakąś cechę charakteru albo usposobienia. Także wydaje mi się, że nie ma jakiegoś jednego konkretnego red flagu. Natomiast też nie ma green flagu, wydaje mi się, że to jest coś więcej niż tylko green flagi i red flagi. Cenię sobie przede wszystkim empatię i taką czystą dobroć. Po prostu lubię, jak osoba jest po prostu dobrą osobą. Nie jestem w stanie tego nazwać, ale wydaje mi się, że na to się składa wiele cech charakteru, m.in. ta empatia, o której wspomniałem.

[przerywnik muzyczny]

Ola Bzdęga: Pamiętajcie kochane, nie bądźcie jak Belly Conlin z "The Summer I Turned Pretty" i wybierzcie tylko jednego chłopaka.

Antek Zygan: Wy chłopaki mówcie otwarcie o uczuciach i nie bądźcie jak Conrad Fisher, bo to jest jeden wielki red flag.

Ola Bzdęga: Wiadomo, że czasem miłość bywa skomplikowana, ale pamiętajcie, żeby każdy z Was słuchał swojego serca.

Antek Zygan: Czyli w skrócie: żyjcie po swojemu, kochajcie kogo chcecie i dbajcie o siebie.

Ola Bzdęga: I co? To chyba już pora kończyć ten podcast.

Antek Zygan: Nie no, jeszcze nie możemy, zostało nam kilka walentynek do przeczytania.

Ola Bzdęga: Antek, co tam masz jeszcze?

Antek Zygan: Agnieszka pisze do Marcina: serdecznie Cię pozdrawiam i mocno tulę.

Ola Bzdęga: Za to Miłosz dla Kini pisze: Kocham Cię Bubu.

Antek Zygan: Ola popatrz, nawet mamy tutaj walentynkę od wykładowczyni dla studentek i studentów UE Katowice:

Ola Bzdęga: Drogie studentki i drodzy studenci, z okazji tego pięknego święta przesyłam Wam ogromne serducho i życzę Wam dużo miłości i życzliwości dla siebie i innych na każdy dzień.

Antek Zygan: Dziękujemy bardzo, jako studenci UE.

Ola Bzdęga: Antek, czy to jest właśnie Twoja pierwsza walentynka?

Antek Zygan: Tak, to pierwsza walentynka, którą dostałem w tym roku.

Ola Bzdęga: To za rok robimy ci segment "Walentynki dla Antka".

Antek Zygan: Tak. Proszę, błagam.

Ola Bzdęga: O, a tutaj mamy od kogoś zaproszenie na kawę. Od sąsiadki z Gwiazdy do Mistrza Polski w hokeju na lodzie.

Antek Zygan: Kochani słuchacze, kończy się już czas naszej walentynkowej audycji. Dziękujemy za wszystkie pozdrowienia przesłane w Poczcie Walentynkowej, którą przygotowaliśmy wspólnie z Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach. Bardzo dziękujemy wszystkim nadawcom. Pozdrawiamy również wszystkich adresatów. Nie zapomnijcie...

Ola Bzdęga: Czekaj, Antek, czekaj. Mam jeszcze jedną bardzo uroczą walentynkę, wierszowaną.

Antek Zygan: Okej, dawaj.

Ola Bzdęga: Choć w sieci znaleziona, to miłość prawdziwa, Jak czekolada z winogronem słodyczą odpływa. Jest słodka niczym pieski w radosnej zabawie, Najpiękniejsza przygoda, jaką znam na jawie. Szalone to uczucie, jak śnieg na Słowacji, Pełne wielkich wzruszeń i pięknych atrakcji. I czyste jak oczka Twe, Maćku, błękitne, Przy Tobie me serce jest wiecznie rozkwitłe. I jest to walentynka od magister Alicji z UE dla inżyniera z Częstochowy.

Antek Zygan: I tym pięknym romantycznym akcentem kończymy tegoroczną audycję walentynkową. Dziękujemy Uniwersytetowi Ekonomicznemu w Katowicach oraz przede wszystkim Wam drodzy Słuchacze za to, że byliście dzisiaj z nami. Nie zapomnijcie wpaść na social media UE Katowice i AS Radio.

Ola Bzdęga: Żegnają się z Wami: Ola Bzdęga...

Antek Zygan: …i Antek Zygan.

Ola Bzdęga: I klasycznie dla nas… To co?

Ola i Antek: Słyszymy się?!

[przerywnik muzyczny]

Galeria zdjęć z backstage'u

Dołącz do nas

Akredytacje i partnerzy

logotyp hr
logotyp bauhaus4
logotyp efmd
logotyp ceeman
logotyp eaie
logotyp cima
logotyp acca
logotyp ela
logotyp SAP University Alliances
logotyp progres3