Przejdź do menu Przejdź do treści

Wywiad z Dominikiem Bielem - absolwentem kierunków Ekonomia oraz Finanse i rachunkowość

OBECNA AKTYWNOŚĆ ZAWODOWA

 

Na czym polega Pana obecna praca i/lub działalność społeczna?

DB:Jestem biegłym rewidentem oraz partnerem zarządzającym UHY Poland – jednej z największych firm audytorskich w Polsce, należącej do międzynarodowej sieci UHY International. Na co dzień odpowiadam zarówno za rozwój naszej organizacji, jak i za realizację projektów audytowych dla dużych przedsiębiorstw oraz grup kapitałowych. Moją rolą jest ocena sprawozdań finansowych i wydawanie opinii z badania, zgodnie z krajowymi i międzynarodowymi standardami rewizji finansowej. W praktyce oznacza to nie tylko bardzo dobrą znajomość rachunkowości i finansów, ale również zrozumienie modeli biznesowych klientów, identyfikację ryzyk oraz wspieranie przedsiębiorstw w budowaniu wysokiej jakości sprawozdawczości finansowej.

 

Jakie kwalifikacje i kompetencje są szczególnie ważne na Pana stanowisku pracy?

DB: Podstawowym warunkiem wykonywania zawodu jest zdobycie kwalifikacji biegłego rewidenta. Jest to wymagający proces, który tradycyjnie obejmuje zdanie jedenastu egzaminów organizowanych przez Polską Izbę Biegłych Rewidentów, odbycie praktyki oraz aplikacji zawodowej.

Obecnie istnieje również alternatywna ścieżka uzyskania uprawnień poprzez ukończenie studiów na kierunku Audyt Finansowy, odbycie aplikacji i zdanie egzaminu końcowego. Taką możliwość oferuje m.in. Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, który posiada stosowne porozumienie z PIBR. Uważam, że jest to bardzo atrakcyjna ścieżka rozwoju dla studentów. Już sam wybór takiego kierunku daje realną przewagę konkurencyjną na rynku pracy i znacząco przybliża do zdobycia konkretnego, cenionego zawodu. W czasach, gdy wiele kierunków studiów ma charakter bardzo ogólny, możliwość uzyskania specjalistycznych kwalifikacji stanowi istotny atut.

Same kwalifikacje zawodowe to jednak dopiero początek. W pracy biegłego rewidenta równie ważne są kompetencje miękkie. Kluczowe znaczenie mają umiejętność pracy zespołowej, zdolności analityczne, elastyczność oraz gotowość do ciągłego uczenia się. Pracujemy z wieloma klientami z różnych branż, a przepisy oraz otoczenie biznesowe zmieniają się bardzo dynamicznie. Coraz większego znaczenia nabiera także umiejętność wykorzystywania nowoczesnych technologii, w tym narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.

Jedną z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie najważniejszych cech biegłego rewidenta jest umiejętność podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. Audyt polega na formułowaniu profesjonalnych osądów, często w sytuacjach niejednoznacznych. Ostatecznie to biegły rewident podpisuje opinię z badania i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje wnioski. Bez odwagi do podejmowania decyzji nie można skutecznie wykonywać tego zawodu.

Z kolei pełnienie funkcji partnera zarządzającego UHY Poland wymaga dodatkowo kompetencji typowych dla menedżera dużej organizacji usługowej. Oprócz wiedzy merytorycznej niezwykle istotne są umiejętność budowania i rozwijania zespołów, skuteczne delegowanie zadań, wyznaczanie kierunku rozwoju firmy, konsekwentna realizacja strategii oraz dbałość o rentowność organizacji przy jednoczesnym utrzymaniu najwyższej jakości świadczonych usług. Jestem przekonany, że to właśnie dobrze współpracujący zespół jest najważniejszym czynnikiem długofalowego sukcesu każdej firmy.

 

Jak wygląda Pana typowy i nietypowy dzień pracy?

DB: Na co dzień pracuję w biurze w Gliwicach – moim rodzinnym mieście, w którym mieszkam. To tutaj znajduje się moje główne miejsce pracy i centrum zarządzania firmą. Jednocześnie praca w audycie oraz w międzynarodowej organizacji wiąże się z częstymi podróżami służbowymi. Regularnie odwiedzam klientów w całej Polsce, a także uczestniczę w spotkaniach partnerów zarówno w Polsce, jak i za granicą. Choć obecnie wiele projektów realizowanych jest zdalnie, uważam, że bezpośredni kontakt z klientami i współpracownikami pozostaje niezwykle wartościowy. Dlatego staram się regularnie spotykać zarówno z zespołami w innych biurach, jak i z przedstawicielami badanych spółek.

Od kilku lat świadomie staram się również zachować równowagę pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Moim celem jest efektywna praca w standardowym wymiarze czasu, tak aby ograniczać liczbę nadgodzin i jak najwięcej czasu poświęcać rodzinie oraz swoim pasjom. Oczywiście w sezonie audytowym nie zawsze jest to możliwe, ponieważ początek roku jest okresem największego natężenia pracy. Na szczęście sezon ten przypada głównie na miesiące zimowe. Pozostała część roku pozwala zdecydowanie łatwiej zachować zdrowy balans między pracą a życiem prywatnym.

Jeżeli chodzi o nietypowy dzień pracy, to powiedziałbym przewrotnie, że w audycie większość dni jest w pewnym sensie nietypowa. Specyfika tej pracy sprawia, że cały czas poznajemy nowych ludzi, różne firmy i branże, pracujemy w różnych miejscach i mierzymy się z bardzo różnymi problemami. Jednego dnia może to oznaczać założenie kaloszy i udział w inwentaryzacji w ubojni świń, a innym razem – trzydniową delegację do Sydney na biznesowe spotkanie. Czasem pracujemy nad bardzo specyficznym zagadnieniem dotyczącym konkretnego klienta, innym razem spotykamy się z zarządem dużej spółki albo z partnerami z różnych krajów. I chyba właśnie to najbardziej lubię w tej pracy – mimo wielu lat w zawodzie trudno powiedzieć, że każdy dzień wygląda tak samo. Audyt daje możliwość poznawania biznesu od środka, ludzi reprezentujących bardzo różne branże i ciągłego mierzenia się z czymś nowym. Dzięki temu nawet po wielu latach ta praca potrafi zaskakiwać.

 

Czy w Pana przypadku możliwe było połączenie pracy zawodowej z pasją?

DB: Zdecydowanie tak. Jedną z moich największych pasji są podróże, a praca w audycie oraz w międzynarodowej organizacji daje wiele okazji do odwiedzania nowych miejsc. Staram się wykorzystywać wyjazdy służbowe nie tylko do realizacji obowiązków zawodowych, ale również do poznawania nowych miast i kultur. Jeśli jest to możliwe, planuję podróże w taki sposób, aby móc pojechać z rodziną i zostać w danym miejscu kilka dni dłużej, łącząc obowiązki zawodowe z odpoczynkiem.

Jest jednak jeszcze druga odpowiedź na to pytanie, która wydaje mi się znacznie ważniejsza.

Kilkanaście lat temu jeden z partnerów naszej firmy powiedział mi zdanie, które bardzo zapadło mi w pamięć: „Nie tylko pasja rodzi zaangażowanie, ale również zaangażowanie rodzi pasję.” Z perspektywy czasu uważam, że jest to jedna z mądrzejszych uwag, jakie usłyszałem. Nie mogę powiedzieć, że na początku mojej kariery audyt był moją pasją. Był przede wszystkim ciekawym, perspektywicznym zawodem, który dawał możliwości rozwoju. Dopiero z biegiem lat, dzięki systematycznej pracy i coraz większemu zaangażowaniu, odkryłem, że może być pasją. Pojawiła się ona z czasem, nie przyszedłem z nią do pracy pierwszego dnia. Dlatego często powtarzam młodym ludziom, że nie warto za wszelką cenę szukać pracy wyłącznie zgodnej z aktualnym hobby. To popularna rada, ale w praktyce nie zawsze prowadzi do najlepszych decyzji. Zainteresowania z okresu studiów często zmieniają się z wiekiem, a zawody związane z popularnymi pasjami bywają bardzo konkurencyjne i nie zawsze dają satysfakcjonujące perspektywy rozwoju. Znam wiele osób, które połączyły swoje hobby z pracą zawodową, ale z powodu niewielkiego popytu na swoje usługi nie osiągnęły oczekiwanej satysfakcji ani stabilizacji finansowej. Znam również wiele osób, które wybrały zawód perspektywiczny, początkowo niezwiązany z ich pasją. Z czasem odnalazły w nim prawdziwą satysfakcję, a jednocześnie osiągnęły taki poziom stabilności, który pozwala im realizować wszystkie pozostałe zainteresowania poza pracą. Młodzi ludzie powinni sami odpowiedzieć sobie na pytanie, w której grupie chcą być w przyszłości.

Dlatego uważam, że na początku kariery warto przede wszystkim szukać zawodu, który daje możliwości rozwoju, uczy odpowiedzialności i zapewnia perspektywy na przyszłość. Pasja bardzo często pojawia się później – jako efekt zaangażowania i zdobywanego doświadczenia.

 

Jakie są obecnie największe wyzwania w Pana pracy?

DB: Zdecydowanie największym wyzwaniem jest obecnie rozwój sztucznej inteligencji. AI wpływa praktycznie na każdy aspekt działalności firm audytorskich – od sposobu wykonywania badań, przez organizację pracy zespołów, aż po modele wyceny usług i strukturę zatrudnienia.

Jednocześnie nie postrzegam tego wyłącznie jako zagrożenia. Wręcz przeciwnie – uważam, że jest to ogromna szansa na podniesienie jakości pracy biegłych rewidentów. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji pozwalają automatyzować powtarzalne czynności, szybciej analizować duże zbiory danych i lepiej identyfikować obszary ryzyka. Dzięki temu audytor może poświęcić więcej czasu na profesjonalny osąd, rozmowy z klientem i analizę zagadnień wymagających doświadczenia oraz wiedzy eksperckiej.

Moim zdaniem najbliższe lata będą okresem bardzo dynamicznych zmian w całej branży audytorskiej. Największym wyzwaniem będzie nie samo pojawienie się nowych technologii, lecz umiejętność ich skutecznego wykorzystania. Organizacje, które najszybciej nauczą się współpracować ze sztuczną inteligencją, zyskają istotną przewagę konkurencyjną. Jednocześnie kluczowe pozostanie zachowanie najwyższych standardów jakości, etyki zawodowej oraz niezależności, ponieważ są to wartości, których żadna technologia nie jest w stanie zastąpić.

 

STUDIA

 

Dlaczego wybrał Pan naszą Uczelnię, kierunek i specjalność?

DB: Po ukończeniu liceum nie miałem jeszcze precyzyjnie określonego pomysłu na swoją ścieżkę zawodową. Wiedziałem natomiast, że chcę zdobyć wykształcenie, które da mi szerokie możliwości rozwoju i pozostawi czas na świadome podjęcie decyzji dotyczącej przyszłości. Uniwersytet Ekonomiczny doskonale odpowiadał tym oczekiwaniom – oferował wszechstronną wiedzę z zakresu ekonomii, finansów i zarządzania, a jednocześnie kładł duży nacisk na naukę języka angielskiego, który już wtedy miał ogromne znaczenie na rynku pracy.

W trakcie studiów doszedłem do wniosku, że chciałbym wykonywać zawód wymagający konkretnych kwalifikacji i dający jasno określoną ścieżkę rozwoju. Dlatego zdecydowałem się na drugi kierunek – rachunkowość – i rozpocząłem budowanie kariery zawodowej w kierunku biegłego rewidenta.

 

Czy było coś, co wyróżniało Pana z grona studentów?

DB: Nie wiem, czy wyróżniałem się w sensie akademickim, ale od początku studiów cechował mnie duży pragmatyzm. Zawsze skupiałem się na jasno określonym celu. Dla mnie studia były przede wszystkim drogą do zdobycia wiedzy, zaliczenia wszystkich egzaminów i zbudowania solidnych podstaw do przyszłej kariery zawodowej.

Nigdy nie należałem do osób, które robiły coś tylko dlatego, że było modne. Skupiałem się na podejmowaniu decyzji, które miały długoterminowy sens i przybliżały mnie do wykonywania konkretnego zawodu.

 

Czy podczas studiów uczestniczył Pan w programach wymiany międzynarodowej?

DB: Niestety nie. W okresie, kiedy studiowałem, program Erasmus dopiero się rozwijał i nie był jeszcze tak powszechny jak obecnie.

Z perspektywy czasu uważam, że była to jedna z niewielu okazji, których nie wykorzystałem. Dzisiaj zachęcałbym każdego studenta do udziału w programie wymiany międzynarodowej. To nie tylko możliwość doskonalenia języka obcego, ale przede wszystkim okazja do poznania innych kultur, sposobów pracy i budowania międzynarodowych relacji. Są to doświadczenia, które procentują przez całe życie zawodowe.

 

Jak wspomina Pan czas przygotowania pracy dyplomowej (w tym rolę opiekuna naukowego/promotora w przygotowaniu pracy)? Jakie rady dałby Pan studentom, którzy stoją przed wyborem tematu pracy dyplomowej?

DB: Moja podstawowa rada jest bardzo prosta – warto rozpocząć pracę zawodową jeszcze w trakcie studiów i wybrać temat pracy dyplomowej powiązany z wykonywaną pracą lub kierunkiem, w którym chcemy się rozwijać.

Takie podejście przynosi wiele korzyści. Z jednej strony praca dyplomowa staje się bardziej wartościowa, ponieważ opiera się na realnych doświadczeniach, z drugiej natomiast jej przygotowanie jednocześnie rozwija kompetencje zawodowe.

Pisząc ją skoncentrowałem się na finansach klubów sportowych na przykładzie jednego ze śląskich klubów piłkarskich. Było to połączenie mojej pasji do piłki nożnej z kierunkiem studiów oraz zainteresowaniami zawodowymi. Moim promotorem była Pani dr Ewa Maćkowiak, obecnie prof. UE Katowice. Takie rozwiązanie polecałbym studentom – warto wybierać tematy, które łączą wiedzę akademicką z własnymi zainteresowaniami. Dzięki temu praca jest nie tylko obowiązkiem, ale również przyjemnością. Na wydziale Ekonomii napisałem natomiast pracę z zakresu zarządzania projektami – czyli obszar którym zajmuję się dzisiaj. Moją promotor była Pani prof. Teresa Kraśnicka.

 

Czy podczas studiów wykazywał się Pan aktywnością zawodową?

DB: Tak. Na ostatnim roku studiów rozpocząłem pracę w firmie audytorskiej. Praktyka zawodowa pozwoliła mi zrozumieć, jak wiedza zdobywana podczas wykładów funkcjonuje w rzeczywistym świecie biznesu. Tego doświadczenia nie da się zastąpić żadnymi dodatkowymi zajęciami czy podręcznikami.

Dlatego wszystkim studentom rekomenduję możliwie wczesne rozpoczęcie pracy zawodowej – nawet jeśli początkowo jest to tylko praktyka lub staż.

 

Jak szybko po zakończonych studiach znalazł Pan pracę, która spełniła Pana oczekiwania? Co najbardziej pomogło Panu w jej zdobyciu?

DB: Jak już wcześniej wspomniałem jeszcze przed ukończeniem studiów pracowałem w firmie audytorskiej, dlatego przejście do pełnoetatowej pracy było dla mnie naturalną konsekwencją wcześniejszych decyzji. Dużą rolę odegrała wiedza zdobyta podczas studiów, szczególnie z zakresu rachunkowości, a zwłaszcza Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej.

Warto jednak pamiętać, że był to okres wysokiego bezrobocia i znalezienie dobrej pracy nie było łatwe. Świadomie przyjąłem strategię, że najważniejsze jest wejście do perspektywicznego zawodu, nawet kosztem niższego wynagrodzenia na początku kariery. Otrzymałem również lepiej płatne oferty, ale wybrałem stanowisko, które dawało znacznie większe możliwości rozwoju.

To jedna z najważniejszych rad, jakie dałbym młodym ludziom. Nie wybierajcie pierwszej pracy wyłącznie przez pryzmat wysokości wynagrodzenia. Znacznie ważniejsze jest to, gdzie będziecie za pięć czy dziesięć lat. Warto wybierać zawody i organizacje, które oferują długoterminowe perspektywy rozwoju.

 

Czy podczas poszukiwania pracy i w jej trakcie korzysta Pan z kontaktów zdobytych podczas studiów?

DB: Bezpośrednio po studiach nie miało to większego znaczenia. Natomiast z perspektywy kilkunastu lat mogę powiedzieć, że relacje nawiązane podczas studiów okazały się bardzo wartościowe. Wielu moich kolegów i koleżanek pełni dziś funkcje dyrektorów finansowych, członków zarządów czy prezesów dużych przedsiębiorstw. Część z tych osób jest obecnie moimi klientami lub partnerami biznesowymi. To pokazuje, jak ważne jest budowanie relacji już na etapie studiów.

 

Czy podczas pracy wykorzystuje Pan wiedzę, umiejętności i kwalifikacje zdobyte podczas studiów?

DB: Zdecydowanie tak. Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach dał mi bardzo solidne podstawy z zakresu rachunkowości, finansów oraz ekonomii. Z tej wiedzy korzystam praktycznie każdego dnia. Oczywiście od ukończenia studiów minęło już kilkanaście lat, dlatego część wiedzy technicznej zdążyła się zdezaktualizować. W naszej branży ciągłe uczenie się jest koniecznością. Jednak umiejętność logicznego myślenia, analizowania danych oraz rozumienia mechanizmów gospodarczych pozostaje aktualna niezależnie od zmieniających się przepisów.

 

Jakie nowe role pojawiają się w organizacjach zatrudniających specjalistów, takich jak Pan?

DB: To jedno z najciekawszych pytań, ponieważ prawda jest taka, że dziś nie wiemy jeszcze, jak będą wyglądały firmy audytorskie za pięć czy dziesięć lat.

Wpływ sztucznej inteligencji na naszą branżę jest ogromny. Powstają nowe specjalizacje związane z analizą danych, automatyzacją procesów, wdrażaniem narzędzi AI czy cyberbezpieczeństwem.

Jednocześnie jestem przekonany, że sam zawód biegłego rewidenta pozostanie potrzebny. Nie dlatego, że sztuczna inteligencja nie będzie potrafiła przeprowadzić audytu – technicznie prawdopodobnie będzie to możliwe. Kluczowe jest jednak to, że odpowiedzialność za wydaną opinię musi ponosić człowiek. Tej odpowiedzialności nie da się przenieść na algorytm.

 

Jakie kompetencje (wiedza, umiejętności, kompetencje społeczne) wymagane są od osób, które będą je pełniły?

DB: Coraz większego znaczenia będą nabierały kompetencje związane z wykorzystywaniem sztucznej inteligencji, analizą danych oraz technologiami informatycznymi.

Jednocześnie nie oznacza to, że wiedza merytoryczna przestanie być potrzebna. Wręcz przeciwnie – aby właściwie korzystać z AI, trzeba rozumieć procesy biznesowe i potrafić krytycznie oceniać wyniki generowane przez narzędzia technologiczne.

Moim zdaniem największą przewagę będą miały osoby, które będą potrafiły połączyć wiedzę specjalistyczną z umiejętnością efektywnego wykorzystania nowych technologii.

 

Luka kompetencyjna to jeden z największych problemów z jakimi zmaga się rynek pracy. Jakie działania powinny podejmować uczelnie ekonomiczne, aby minimalizować tę lukę?

DB: Z luką kompetencyjną mamy do czynienia od wielu lat, jednak moim zdaniem nie jest ona przede wszystkim skutkiem niewłaściwych działań uczelni ekonomicznych. W dużej mierze wynika z preferencji samych kandydatów, którzy często wybierają kierunki modne, popularne lub pozornie atrakcyjne, nie analizując przy tym rzeczywistego zapotrzebowania rynku pracy.

Uczelnie ekonomiczne powinny zatem nie tylko reagować na zainteresowanie kandydatów, ale również aktywnie kształtować ich wybory. Powinny zdecydowanie promować kierunki i specjalności potrzebne gospodarce, a z większą ostrożnością podchodzić do rozwijania tych, które cieszą się dużą popularnością, lecz nie dają absolwentom realnych perspektyw zawodowych.

Dobrym przykładem są czasy, w których sam studiowałem. Jednym z najpopularniejszych kierunków było wówczas „zarządzanie i marketing”. Pomijając już fakt, że zarządzanie i marketing są odrębnymi dziedzinami, rynek pracy otrzymywał ogromną liczbę absolwentów zarządzania, którzy nie mieli jeszcze ani doświadczenia zawodowego, ani organizacji, którą mogliby zarządzać. Zarządzanie powinno być bowiem wtórne wobec zdobycia podstawowych kompetencji zawodowych i doświadczenia w konkretnej dziedzinie. Trudno skutecznie zarządzać organizacją, jeśli wcześniej nie poznało się od podstaw jej działalności.

Podobna sytuacja dotyczyła marketingu. Uczelnie kształciły wielu specjalistów w tej dziedzinie, podczas gdy popyt na ich usługi był znacznie mniejszy niż liczba absolwentów. W kolejnych latach pojawiały się następne modne kierunki, które przyciągały kandydatów, choć nie zawsze odpowiadały rzeczywistym potrzebom gospodarki.

Dzisiaj największym wyzwaniem dla uczelni ekonomicznych jest właściwe podejście do sztucznej inteligencji. Kierunki i specjalności związane z AI są obecnie bardzo popularne, jednak sama nazwa studiów nie wystarczy. Najważniejsze jest takie ułożenie programu, aby zdobywane kompetencje miały praktyczne zastosowanie i odpowiadały na realne potrzeby pracodawców.

Uczelnie powinny więc ściśle współpracować z biznesem, analizować kierunki zmian na rynku pracy i tworzyć programy, które nie tylko dobrze brzmią w materiałach rekrutacyjnych, ale rzeczywiście przygotowują absolwentów do wykonywania konkretnych, potrzebnych gospodarce zadań. Ich rolą powinno być nie tylko odpowiadanie na bieżącą modę, lecz także odpowiedzialne wskazywanie studentom, które kompetencje będą miały wartość za pięć czy dziesięć lat.

 

Jakie działania – Pana zdaniem – powinni podejmować studenci, aby zapobiegać tzw. luce kompetencyjnej?

DB: Przede wszystkim warto patrzeć na swoją karierę długoterminowo. Wybierając kierunek studiów, specjalizację czy pierwszą pracę, warto zastanowić się nie nad tym, co będzie najatrakcyjniejsze dzisiaj, ale jakie możliwości będzie dawało za pięć lub dziesięć lat.

Oczywiście zainteresowania są ważne, jednak nie powinny być jedynym kryterium wyboru zawodu. Znacznie bardziej istotne są perspektywy rozwoju, stabilność zatrudnienia oraz możliwości finansowe.

Lubię odwoływać się tutaj do piramidy potrzeb Maslowa. Zanim będziemy mogli samorealizować się , musimy zbudować poczucie bezpieczeństwa. W życiu zawodowym oznacza to wybór zawodu, który daje stabilność, możliwość rozwoju i bezpieczeństwo ekonomiczne. Dopiero mając taki fundament, możemy w pełni realizować swoje ambicje i pasje.

To właśnie dlatego zachęcam studentów, aby patrzyli na swoje decyzje nie tylko przez pryzmat najbliższych miesięcy, ale całej przyszłej kariery zawodowej. Dzięki temu łatwiej podejmować wybory, które przynoszą satysfakcję nie tylko dziś, ale również po wielu latach.

 

ROZWÓJ ZAWODOWY

 

Czy podnosił Pan swoje kwalifikacje zawodowe po ukończeniu studiów w naszej Uczelni?

DB: Tak. Najważniejszym etapem mojego rozwoju zawodowego po ukończeniu studiów było zdobycie uprawnień biegłego rewidenta. Jest to wymagający i wieloetapowy proces, obejmujący egzaminy zawodowe, praktykę oraz aplikację. Uzyskanie tych kwalifikacji otworzyło mi drogę do dalszego rozwoju w branży audytorskiej i pozwoliło objąć kolejne funkcje zawodowe, aż do stanowiska partnera zarządzającego.

Rozważam również rozpoczęcie studiów MBA, które mogłyby uzupełnić moje doświadczenie w zakresie zarządzania organizacją oraz strategii.

Jednocześnie od wielu lat stale rozwijam swoją wiedzę poprzez udział w szkoleniach, konferencjach, seminariach i sympozjach branżowych. Sam też aktywnie występuję jako trener i prelegent w obszarze rachunkowości, sprawozdawczości finansowej i audytu. Przygotowywanie oraz prowadzenie szkoleń jest dla mnie także formą rozwoju, ponieważ wymaga systematycznego aktualizowania wiedzy, porządkowania jej i przedstawiania w sposób zrozumiały dla innych.

 

Czy według Pana obszar działania firmy/instytucji powinien stanowić istotne kryterium wyboru miejsca zatrudnienia?

DB: Tak. Uważam, że obszar działalności firmy powinien być jednym z najważniejszych kryteriów wyboru miejsca pracy, szczególnie na początku kariery zawodowej.

W pierwszej kolejności warto ocenić, czy dana branża jest perspektywiczna, czy się rozwija i czy będzie oferowała dobre możliwości zawodowe za kilka lub kilkanaście lat. Dopiero w dalszej kolejności należy zastanowić się, na ile jest ona zgodna z naszymi zainteresowaniami.

Oczywiście najlepsza sytuacja występuje wtedy, gdy oba te warunki są spełnione jednocześnie, czyli dana dziedzina jest zarówno perspektywiczna, jak i interesująca dla konkretnej osoby. W praktyce jednak nie zdarza się to często. Dlatego w przypadku konieczności wyboru skłaniałbym się raczej ku branży, która daje realne możliwości rozwoju, stabilności i awansu. 

Zainteresowanie daną dziedziną może pojawić się również z czasem. Natomiast wejście do branży, która nie daje odpowiednich perspektyw, może później istotnie ograniczyć możliwości zawodowe.

 

Co Pana zdaniem miało największy wpływ na przebieg Pana kariery i kolejne awanse?

DB: Nie mam wątpliwości, że największy wpływ na przebieg mojej kariery zawodowej mieli ludzie, których spotkałem na swojej drodze.

Miałem szczęście pracować z osobami bardzo zdolnymi, które dzieliły się ze mną swoją wiedzą, stawiały przede mną ambitne cele i dawały mi możliwość podejmowania coraz większej odpowiedzialności, a także odciążały mnie w niektórych zadaniach. W wielu obszarach były to osoby bardziej kompetentne ode mnie, dzięki czemu mogłem się od nich uczyć i stale podnosić własny poziom.

Rozwój zawodowy nigdy nie jest wyłącznie efektem indywidualnej pracy. Oczywiście znaczenie mają zaangażowanie, konsekwencja i gotowość do nauki, ale ogromną rolę odgrywa także środowisko, w którym funkcjonujemy. Dobry przełożony lub podwładny może istotnie przyspieszyć nasz rozwój, wskazać właściwy kierunek, a czasem również dostrzec w nas potencjał, którego sami jeszcze nie potrafimy zauważyć, lub uzupełnić kompetencje, których nie mamy.

Dlatego uważam, że jednym z najważniejszych elementów kariery jest świadome otaczanie się ludźmi, od których można się uczyć zarówno powyżej, jak i poniżej w strukturze organizacyjnej firmy.

 

Co Pana zdaniem jest ważne podczas wyznaczania i realizacji celów zawodowych, biznesowych itp.?

DB: Moim zdaniem zagadnienie to bardzo trafnie opisał George T. Doran, twórca koncepcji wyznaczania celów SMART.

Zgodnie z tą koncepcją cel powinien być:

S – Specific, czyli konkretny,

M – Measurable, czyli mierzalny,

A – Achievable, czyli osiągalny,

R – Realistic, czyli realistyczny,

T – Time-bound, czyli określony w czasie.

Uważam, że zasada ta powinna być stosowana przy wyznaczaniu właściwie wszystkich celów, nie tylko zawodowych czy biznesowych.

Cel nie może być jedynie ogólną deklaracją, na przykład „chcę się rozwijać” albo „chcę osiągnąć sukces”. Należy dokładnie określić, co chcemy osiągnąć, w jaki sposób zmierzymy rezultat, czy cel jest możliwy do wykonania i w jakim terminie zamierzamy go zrealizować.

Równie ważna jak samo wyznaczenie celu jest konsekwencja w jego realizacji. Nawet najlepiej sformułowany plan nie przyniesie efektu, jeśli nie będzie regularnie monitorowany i przekładany na konkretne działania. W praktyce zawodowej bardzo często nie wygrywają osoby, które mają najlepszy pomysł, lecz te, które potrafią systematycznie doprowadzić go do końca.

 

Jakie cechy i umiejętności menedżerów przyczyniają się – Pana zdaniem – do sprawnego zarządzania organizacją, a tym samym kierowania zespołem?

DB: W mojej ocenie decydujące znaczenie mają kompetencje miękkie, a przede wszystkim umiejętność pracy z ludźmi.

Dobry menedżer powinien potrafić budować zespół, jasno komunikować oczekiwania, delegować odpowiedzialność i odpowiednio wykorzystywać mocne strony poszczególnych osób. Zarządzanie nie powinno polegać wyłącznie na wydawaniu poleceń i kontrolowaniu efektów. Znacznie ważniejsze jest stworzenie takich warunków, w których pracownicy rozumieją swoje zadania, czują odpowiedzialność za wynik i widzą sens własnej pracy.

Bardzo ważna jest również konsekwencja w działaniu. Menedżer powinien podejmować decyzje, egzekwować ustalenia i doprowadzać rozpoczęte działania do końca. Brak konsekwencji powoduje chaos, osłabia zaufanie zespołu i sprawia, że nawet dobrze przygotowana strategia pozostaje wyłącznie dokumentem.

Kolejną kluczową kompetencją jest umiejętność przełożenia strategii na konkretne działania operacyjne. Samo określenie kierunku rozwoju organizacji nie wystarczy. Trzeba jeszcze potrafić wyznaczyć cele, przypisać odpowiedzialność, monitorować postępy i reagować, gdy realizacja odbiega od założeń.

Dobry menedżer powinien również umieć podejmować trudne decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Zespół potrzebuje lidera, który w sytuacjach niepewności potrafi wskazać kierunek i nie unika odpowiedzialności za skutki własnych wyborów.

 

Jakie rady dałby Pan studentom i absolwentom, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy?

DB: Moja najważniejsza rada brzmi: nie koncentrujcie się wyłącznie na tym, gdzie jesteście dziś i co możecie otrzymać w tej chwili. Zastanówcie się przede wszystkim, gdzie dana decyzja może was doprowadzić za pięć lub dziesięć lat.

Przy wyborze pierwszej pracy nie należy patrzeć wyłącznie na początkowe wynagrodzenie, nazwę stanowiska czy krótkoterminowe korzyści. Znacznie ważniejsze jest to, czego można się w danym miejscu nauczyć, z jakimi ludźmi będzie się pracować, jakie kompetencje można zdobyć oraz jakie perspektywy zawodowe otworzy to w przyszłości.

Nie warto również za wszelką cenę szukać pracy bezpośrednio związanej z własnym hobby, zwłaszcza jeżeli ma się świadomość, że dana dziedzina nie oferuje dobrych perspektyw zawodowych. Pasja jest ważna, ale nie powinna być podstawowym kryterium wyboru zawodu.

Jeżeli wybierzemy perspektywiczną ścieżkę zawodową, możemy z czasem osiągnąć stabilność, która pozwoli nam realizować wszystkie pozostałe zainteresowania. Jednocześnie sama praca może stopniowo stać się naszą pasją.

Często słyszymy, że pasja rodzi zaangażowanie. Jest w tym wiele prawdy, ale równie prawdziwe jest stwierdzenie odwrotne: zaangażowanie rodzi pasję. Kiedy stajemy się w czymś coraz lepsi, zaczynamy rozumieć daną dziedzinę i widzimy efekty własnej pracy, naturalnie rośnie również zainteresowanie i satysfakcja.

Dlatego młodym ludziom radziłbym, aby podejmowali decyzje zawodowe w sposób długoterminowy, świadomy i pragmatyczny. Pierwsze lata kariery są przede wszystkim czasem budowania kompetencji. Wynagrodzenie, stanowisko i pozostałe korzyści zwykle przychodzą później, jako rezultat zdobytej wiedzy, doświadczenia i konsekwencji.

 

Dziękuję za udział w wywiadzie i życzę dalszych sukcesów.

Rozmawiał, Piotr Binias, Centrum Karier i Współpracy z Absolwentami.

Data publikacji: 22 października 2026 r.

Dołącz do nas

Akredytacje i partnerzy

logotyp hr
BAUHAUS4EU
EFMD
CEEMAN IQA
EAIE
CIMA
ACCA
ELA
PROGRES3